www.pasterzeforum.pl » ADOPCJE  » W NOWYM DOMU (Moderator: Issa)
 » Charlie - czarny podhalan ;)

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


© 2017 Fundacja Pasterze. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu

Autor Wątek: Charlie - czarny podhalan ;)  (Przeczytany 12500 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline GP

  • Nowy Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 37
  • Skypnij - TadFrydry
Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
« Odpowiedź #75 dnia: Czerwiec 23, 2013, 03:19:59 am »
 :hi:

Rokowania nadal ostrożne, zmiany widoczne.
W trybie leniwego „przewijania” krajobrazu i mania w (pip) wszystkiego niedostatecznie przyjemnego, przypadek nie kuleje. Snując się, unosi już łapę nie hacząc jak dotąd pazurkami o podłoże. Stojąc nadal lekko odciąża.
W trybie reakcji na nagły psi interes odległy o długość smyczy wyraźne odciążanie łapy ujawnia sinusoidalnym pionowym ruchem organu dedykowanego przez los do kopania.
Na widok któregoś z 3 wrogów wszelkie objawy chorobowe zanikają całkowicie. Dotąd wyłączał stosowne zmysły lub zamiary modyfikował do sygnałów z łapy.
Schody pokonuje równym tempem nie faworyzując kontuzjowanej łapy.
Zalecenia po kolejnej kontroli:
Nadal pływanie jako główny wysiłek - brzeg „zniechęcający” do częstego wyłażenia. Powolne (na smyczy) brodzenie w wodorostach, jeśli nie ma mułu – ponoć prowokuje pożądane wysokie unoszenie łap.
Zalecenie wydłużenia spaceru, ale wyłącznie w trybie jak na wstępie. Opcjonalnie bieżnia wodna.
Arthroflex, Megavit, chrząstka rekina i mazidło - nadal. (Przyswajalność - jedynie mazidło pyszne, reszta be.)
Dieta: rosołki pochodzenia byczo – pierzastego (z bazą), galaretka z łapek, jarzyny surowe + wypełniacz: opcjonalnie ryż lub ukochany makaron. Fabryczne żarcie nagle stało się be.
Będę wdzięczny za sugestie: czy tolerować takie dietetyczne „widzi psu się” czy zmusić przypadek do przyswajania również „żarcia z fabryki”, które być może zawiera coś istotnego dla tego przypadku.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 24, 2013, 00:12:01 am wysłana przez Nika »

Odp: Charlie - czarny podhalan ;)

Offline sabamlis

  • Nowy Użytkownik*
  • *
  • Wiadomości: 4364
Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
« Odpowiedź #76 dnia: Czerwiec 23, 2013, 13:53:51 pm »
Na początek dosmaczać fabryczne żarcie, tym co tygrysy lubią najbardziej, np namaczać rosołkiem z odrobina mięska, śmietaną czy białym serkiem, może być kawałek rozdrobnionej kiełbaski. Potem powoli wycofać się z dosmaczania (choć dodam że przy niejadkach nie zawsze się to udaję :naughty:)
Marysia
"Dobroczynność nie polega na dawaniu kości psu. Dobroczynność to kość dzielona z psem wówczas, gdy jesteś równie głodny jak on"
Jack London

Odp: Charlie - czarny podhalan ;)

Offline aneta i Wiktor

  • Aktywny Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 3396
Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
« Odpowiedź #77 dnia: Czerwiec 23, 2013, 14:15:03 pm »
Niestety, u nas suchej karmy nie chcą jeść nasze dziewczyny. Więc codziennie im gotujemy mięsko,
z marchewką i ryżem ;)
Do dobrego psy szybko się przyzwyczajają  :naughty:
Aneta, Wiktor, Baja(*), Barina (*), Luna, Dona, Adonis i Gizmo
Bajeczko, kocham, bardzo tęsknię, pamiętam .....

Odp: Charlie - czarny podhalan ;)

Offline GP

  • Nowy Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 37
  • Skypnij - TadFrydry
Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
« Odpowiedź #78 dnia: Czerwiec 23, 2013, 18:59:59 pm »
Dosmaczanie produktu aktualnie postrzeganego w kategorii „paskudztwa” przerabiałem wielokrotnie. Gdy bardzo głodny to wyssie dodatek, a pozostałości traktuje jak pustą miskę – obiekt westchnień. Czasami uda się ręczny załadunek, ale to tylko proces rozdrobnienia paskudztwa (bez przyswajania) zapewniający zajęcie serwisowi sprzątającemu. Prościej ugotować krowę z makaronem. To zawsze wejdzie. Pierzasta baza - niekoniecznie.
Nieprzydaśki (pigułki, granulki, marchewka nie taka, „inne” ziarenka ryżu… itd.) potrafi zmagazynować w pysku i pozbywać się ukradkiem w trakcie podróży na miejsce kontemplacji, gdzie przy akompaniamencie mlasków dokonuje ostatecznej weryfikacji zawartości zakamarków paszczy. Ba, z magazynem w pysku umie się jeszcze napić przed „podróżą” i tylko drobinki we wodzie świadczą, że proces trwa.
Serka, jogurtu, śmietanki, maślanki, oliwki przy pomocy ozora pozbawia każdą granulkę, którą w okresie nietolerancji fabrycznego żarcia wypluwa w stanie fabrycznym i zawsze obok.
Taki Kopciuszek.
Dlaczego w takie okresy popada - nie wiem. Księżyc, 14 - sty, ciśnienie spadło, czwartek lub poniedziałek nie ten, meteoryt?
Odpowiedź pewnie w fusach lub w pozornie przypadkowym zestawie obrazków.
Kombinowałem czy aby winy nie udałoby się przypisać producentom karmy – partie niejednorodne, stare… itd.
Nie potwierdza się. Każde granulowane, doczeka się bycia chwilowym przysmakiem. Po lub na spacerze. Najczęściej tym za tydzień. … lub dwa.  …albo jutro.
… i pewnie tak było odkąd chomiki wyszły z oceanu a babcia GP postanowiła pędzić żywot pod drzewem, gdy jej ogon utracił funkcje chwytne, albo na odwrót.
Nie mniej najpyszniejsze jest superpaskudztwo sprzedawane w postaci kilowej parówy z dedykacją dla psa, zawierającej wszystko, czego utylizacja jest zbyt droga. Za taką ucztę można nawet pozwolić wyczesać sobie ogon.
Puszkowe psie żarcie toleruje, ale tylko to z Biedronki. „Wyższa półka” - be. … i kocie jest tylko dla kotów.

Odp: Charlie - czarny podhalan ;)

Offline Aga

  • Pasterz
  • *****
  • Wiadomości: 2435
Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
« Odpowiedź #79 dnia: Czerwiec 23, 2013, 19:44:32 pm »
GP - pomijając wagę sytuacji - upijam się każdym słowem, które spod twej klawiatury wychodzi  :th_0girl_dance:


Cóż... Gdzieś tam, w kosmosie z pewnością są smaki nieodkryte dotąd, które do gustu królewiczowi by przypadły, a i jakością i składem właściciela by usatysfakcjonowały.
Jednakże kosmos bezgraniczny niestety, więc i sił, i cierpliwości braknąć może.
W tejże sytuacji pozostaje o siły nadprzyrodzone błagać niebiosa i wystawić swą ludzką cierpliwość na próbę, albo - albo zamknąć oczy i podać świństwo umiłowane przez czterołapnego w zestawie z witaminami lub suplementami, co by sumienie nas nie dobiło w przeświadczeniu, że krzywdę jakowąś zadowolonemu psu czynić sobie pozwalamy.


Dla pocieszenia - jesteśmy z tej samej kategorii udręczonych karmiących inaczej.
U nas oczywiście te same preferencje - im bardziej śmierdzące (czyt. tańsze), tym lepsze. Ale nawet w tych śmierdzących jedne są śmierdzące bardziej apetycznie, inne mniej.
Z kategorii satysfakcjonującej wchodzi tylko puszka Animondy - ale wyłącznie wołowinka (tak aby, aby) i jeleń z jabłkiem (to nawet z apetytem) - inne smaki są nie do przełknięcia. Tylko u nas da radę to wymieszać z suchą karmą i przeciwnika sfrajerować jak dziecko.

Powodzenia  :drunk:

« Ostatnia zmiana: Czerwiec 23, 2013, 19:46:07 pm wysłana przez Aga »

Odp: Charlie - czarny podhalan ;)

Offline GP

  • Nowy Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 37
  • Skypnij - TadFrydry
Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
« Odpowiedź #80 dnia: Czerwiec 24, 2013, 04:54:08 am »

Dziękuję za wyrazy sympatii, wiedzę i wparcie emocjonalne. Łatwiej żyć.
Chwała Temu co ustanowił dzień ojca. Nareszcie dostałem kabelek umożliwiający ekspedycję zdjęć.
Na początek skromna (jeszcze) galeria: "Kropelki..."



Materializacja legendy - GP z Loch Ness

w pogoni za "kaczką"



koniec misji

Odp: Charlie - czarny podhalan ;)

Offline aneta i Wiktor

  • Aktywny Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 3396
Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
« Odpowiedź #81 dnia: Czerwiec 24, 2013, 07:02:31 am »
super zdjęcia  (ostatnie rewelacyjne)..:bravojs0:
Aneta, Wiktor, Baja(*), Barina (*), Luna, Dona, Adonis i Gizmo
Bajeczko, kocham, bardzo tęsknię, pamiętam .....

Odp: Charlie - czarny podhalan ;)

Offline stepi

  • Przyjaciel Fundacji
  • ***
  • Wiadomości: 1587
Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
« Odpowiedź #82 dnia: Czerwiec 24, 2013, 09:49:52 am »
Czarny Pan to przepiękny  pies. Dużo zdrówka i apetytu życzę księciu a jego dostojnemu człowiekowi dalej mnóstwo wytrwałości i poczucie humoru, którym nas obdarza. :cheesy:

Odp: Charlie - czarny podhalan ;)

Offline GP

  • Nowy Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 37
  • Skypnij - TadFrydry
Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
« Odpowiedź #83 dnia: Czerwiec 03, 2019, 03:28:38 am »
Witajcie...
W środę było źle. Rano leżałem jak nigdy w kuchni. Widziałem, że wszedł i tyle. Bolało jak jasna.... Coś pokapował, że źle ze mną, ale nie do końca. Poszliśmy na spacer. Tak bolało, że tylko jedną trawkę wyróżniłem i musiałem się położyć. Stał nademną, ciuciał, cmokał, namawiał... W d... miałem te czułości. Wstałem. Co było robić? Powlokłem się pod chałupę i tam zaległem. Nie wejdę i już!
Wstałem dopiero jak otwarł samochód. Cud! Zaczął jarzyć. Najpierw do pracy. Niech mu będzie, ale nie wyjdę z auta.
Zwialiśmy do weta. Miły facet osłuchał, obmacał, wsadził to cieńkie coś, przeczytał, co wyszło i dał zastrzyk, który miał pomóc na bolące biodro i pigułki.
Trochę lepiej, ale ogon i tak nie działa. Wróciliśmy do pracy. Nie wylazłem. Może wreszcie pokapuje, że dali ciała.
Naczekałem się nim ruszyliśmy do domu. Gdy nadal nie wychodziłem zajarzył że trzeba działać. Pojechaliśmy do innego weta.
Pani wet już po wywiadzie miała niewyraźną minę. Zaordynowała badanie krwi. Było źle! Anemia! Coś się rozszczelniło i leciało tam gdzie niepowinno czyli po prostu kapało do pieska. ...ale obmacała i powiedziała że jest bardzo źle i że dopóki nie zobaczy to nic więcej nie powie. Ogoliła i potem jeździła po brzuchu takim patykiem na smyczy. ...a w telewizorze leciała transmisja z wnętrza garnka w którym się coś gotowało. Po co im byłem do tego nie wiem, ale na kafelkach było chłodno, więc leżałem grzecznie. Przyleciał drugi wet i wszyscy wyglądali jakby w tym garnku na ekranie gotowały się ich podroby a nie moje.
Nareszcie zaczęli gadać zamiast tylko kiwać głowami. Guz na śledzionie pękł i lało się do środka pieska i piesek- JA - miałem rano być zimny, jak znowu dostanę tylko zastrzyk na biodro. Co się tego mojego biodra czepili? Byli w nim czy co? W tym przypadku (biodra) to nosa ja mam a nie oni.
Tłumaczyli, że nie mogą mnie operować po 14 godzinach pracy skoro są inni co dopiero zaczynają pracę. I zawiózł mnie do kolejnej kliniki. Tam już wszystko wiedzieli i było szybko - bez gadania i bez męczenia. Zdążyłem go tylko liznąć w mordę i spałem.
Obudziłem się w klatce. Za co? !!!!!?
Potem był spacerniak i do klatki. Znowu spacerniak i do klatki. Za co?!!!!? Na następnym przerywniku odbywania kary na ulicy zobaczyłem jego samochód! To po mnie!!!!!! Koniec kary!!!! Nie wracam TAM!!!
Gdzie tam. Wyszedł, pogłaskał, odnotował, że ogon znów działa i... pomógł im zapchać mnie do klatki! Na nic piski, machania ogonem, pląsy i co ino. Nie chce już mnie! Ale słyszałem jak podjechał znowu i chwilę później dostałem puszkę. Pyszne było. Ale mało. No trudno. Sanatorium to to nie jest skoro w klatce trzymają. Za którymś razem jak go słyszałem za ścianą oddziału dla dużych, wyprowadzili mnie i dali mu potrzymać drugi koniec smyczy. Zamachałem ogonem, trąciłem nosem - WIEJEMY ( kolejnej okazji może nie być) !!!!!!!!!!!! ...i dałem w długą - najwyżej się wywali to go dociągnę do auta. Dał radę! Zamknął mnie w aucie i poszedł z powrotem. Pewnie załatwiać oficjalną przerwę w odbywaniu kary.
Wrócił radosny! Załatwił! Jestem WOLNY!
Tylko ciuchy z tego pudła muszę dalej nosić. ...i klosz mi groził. Ale w kwestii klosza doszliśmy do porozumienia. Byłem niezłomny - albo ja na szyi a on na obu rękach, albo nici z klosza. Wizja braku możliwości podrapania się była dla niego tak koszmarna, że... ...i nie mam klosza!
Ale musimy tam się stawiać dwa razy dziennie! Taki dozór. Za to jak odbębnimy to stawianie się poranne, to całe dnie siedzimy w ogrodzie!
Tylko na noc tylko wracamy do naszej budy oczywiście po stawce w pudle. Ja do mojej łazienki, a on się wałęsa po budzie i czasami prosi o sikanie. Wtedy wstaję niechętnie z ociąganiem. Niech wie, jak to jest, gdy o podstawowe prawa trzeba prosić! To jego psie obowiązki, a on chyba uważa, że jak coś psie to już wyłącznie moje. Pojęcia mu się pomyliły!
W sumie jest OK. Troszkę ciągnie w brzuchu ale nie boli! Ziajać przestałem - nie potrzebuję już niczego sygnalizować, więc oni też przestali się czepiać bioder, kolan i wieku. Coś za coś. ...a propos wypominanego wieku - czuję się młodo! Czym chciałem się z Wami podzielić.

Odp: Charlie - czarny podhalan ;)

Offline GP

  • Nowy Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 37
  • Skypnij - TadFrydry
Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
« Odpowiedź #84 dnia: Czerwiec 11, 2019, 22:52:38 pm »
Czołem!
Jakoś leci... w pidżamie, na pigułach, ale żarcie zdecydowanie lepsze i ludzie jakby milsi. Myć się muszę zamiast lizania. ...a potem pryska mi brzuch takim śmierdzącym i... znowu w pidżamę pakuje. Nie dość, że w fabrycznej pelisie gorąco, to jeszcze ta pidżama. Tasiemka tu, tasiemka tam... Kokardki... Pośmiewisko ze mnie zrobili. Higieny nawet normalnie utrzymać nie mogę - brak dostępu. ...że niby sobie krzywdę mogę zrobić. Wiem, że nie wolno TAM lizać, ale wet się uparł. Wytrzymam! Do jutra! Jutro szwy wyciągną, to się wyliżę za wszystkie czasy. Albo i nie, bo mogą dalej w pidżamie hodować.  No i popływać, by weszcie można było. Upał nieznośny a on zamiast do jeziorka zawieźć Karcherem mnie traktuje, jak żelastwo.  Owszem przyjemnie, ale ani się tego napić, ani połapać - stoję tylko na wszelki wypadek a toto se leci bezużytecznie. Ale wolę pracować. W pracy jest fajnie. Kafelki chłodne. Z tego poziomu wszystko widzę (jak nie śpię) ale nawet jak nie chcę patrzeć, to (jak każdy pies) i tak wiem gdzie jest i kiedy będę głaskany. No i wroga też zaraz widzę, jak się pojawi.  Bramy mam uniesione na 10 cm, żebym widział, co na dworze się dzieje, a ciepło nie leciało na pieska i na niego przy okazji.
Po drodze do naszej budy zatrzymujemy się w lesie. Ale tam jest strasznie gorąco, więc tylko kilka krzaczków wyróżniam i szybko do budy, bo żelastwo zamieniło się w piekarnik chyba na stałe. ... a w budzie czeka zimna woda i kafelki w tej mojej łazience...
Pozdrawiam Was kochani i jak mi jutro wydłubią te nici to podzielę się z Wami tym, co wety o mnie myślą.


Odp: Charlie - czarny podhalan ;)

Offline Camara

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 4036
Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
« Odpowiedź #85 dnia: Sierpień 19, 2019, 20:53:34 pm »
tu tyle wiadomości od dzielnego GP a wszyscy wynieśli się na Facebooka...mam nadzieję, że Pan Pies czuje się już dobrze?
i czy dostanę pozwolenie na zacytowanie tych wieści na FB???

Odp: Charlie - czarny podhalan ;)

Offline GP

  • Nowy Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 37
  • Skypnij - TadFrydry
Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
« Odpowiedź #86 dnia: Wrzesień 07, 2019, 11:38:03 am »
Nie zdążyłem porządnie się wykąpać "po śledzionie", jak " doszła" anaszjoza. Torba pigułek do połknięcia,  dalszy zakaz kąpieli. ... i koniec wakacji. Anaszjoza jeszcze nie odfajkowana na dobre - piguły zjadłem, ale pozbierać się trudno po takiej serii. Zamiast długich spacerów długa kontemplacja otoczenia z poziomu trawy i trudne wstawanie. Ale jak trzeba to za piłką pobiegam.
Droga Camaro jeśli uznasz za istotne moje wypociny, to używaj ich wedle swego uznania.


 



Estalia by Smf Personal