www.pasterzeforum.pl

ADOPCJE => W NOWYM DOMU => Wątek zaczęty przez: Camara w Wrzesień 21, 2011, 16:52:13 pm

Tytuł: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Camara w Wrzesień 21, 2011, 16:52:13 pm
Duży, czarny i bardzo piękny!
Pies jest zadbany, czysty, dobrze ułożony, przyjazny do ludzi i innych psów. Nie lubi kotów. Ma ok. 4 lat.
Znaleziony w gm. Kocmyrzów-Luborzyca ok. Krakowa.

Pilnie szukamy właściciela, mam nadzieję, że się znajdzie.
Jest w awaryjnym DT i długo tam zostać nie może.


(http://img196.imageshack.us/img196/5003/howek1.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/196/howek1.jpg/)

(http://img202.imageshack.us/img202/8844/howek3.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/202/howek3.jpg/)
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Ani@ w Wrzesień 21, 2011, 16:59:59 pm
o widzę Camara znalazła czarnego podhalana  :th_0girl_dance:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Camara w Wrzesień 21, 2011, 17:02:56 pm
nie moja Droga, to jest czarny berneńczyk
Krzyś mu domaluje żabocik i nikt się nie zorientuje  :gwizdze:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Julian w Wrzesień 21, 2011, 17:28:43 pm
 :huh:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: dakota w Wrzesień 21, 2011, 19:13:42 pm
Tak, to typowy czarny podhalan  :laugh:
Serio wygląda jak negatyw mojego Armexa   :cheesy:
Bardzo ładny, powinni się o niego ludzie bić ;)
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Camara w Wrzesień 21, 2011, 21:25:20 pm
to ja mu zrobię ogłoszenia.... na allegro -  podhalan - typ africana szuka domu  8)
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: dakota w Wrzesień 21, 2011, 21:37:15 pm
Czarny podhalan jak czarna owca - zdarza się ;)
Było kiedyś takie ogłoszenie o szczeniakach podhalana - matka czarna i do dziś
nie jestem pewna czy to nie był żart :D
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: ElzaMilicz w Wrzesień 22, 2011, 07:51:26 am
Pamiętam to ogłoszenie.
W Białce Tatrzańskiej jakiś osioł trzyma niufy i wmawia ludziom, że to czarne podhalany.
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: anna w Wrzesień 22, 2011, 09:00:50 am
typ africana a to dobre....
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: ElzaMilicz w Wrzesień 22, 2011, 14:31:41 pm
o widzę Camara znalazła czarnego podhalana  :th_0girl_dance:

To nie Camara znalazła czarnego, to Fuksja :th_holeinwall: , której serce pękło na pół i nie była w stanie oddać psa hyclowi. 
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Ani@ w Wrzesień 22, 2011, 16:51:31 pm
Imię robocze na stronie dla miśka - Hovi
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Fuksja w Wrzesień 23, 2011, 21:03:33 pm
Jak zobaczyłam u siebie pod bramą takie wielkie czarne futro które na mój widok szalało z radości to faktycznie serce mi pękło i przygarnęłam zwierza i teraz troszkę demoluje mi ogródek i straszy naszego kota ale i tak jest kochany
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: anna w Wrzesień 24, 2011, 09:44:50 am
uściski dla Fuksji i Hoviego africana
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Fuksja w Wrzesień 24, 2011, 19:54:44 pm
 :laugh:dziękuje mimo ogłoszeń żadnego odzewu myślę że go ktoś wywiózł i wyrzucił a to takie fajne psisko straszny pieszczoch taka wielka nieobliczalna przytulanka
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Camara w Wrzesień 27, 2011, 09:31:13 am
Psiak miał ogłoszenie w sobotnim wydaniu Gazety Wyborczej i jest w dzisiejszej Gazecie Krakowskiej.
Były właściciel nie dzwoni... wydaje się, że na tym można zakończyć poszukiwania byłego domu.

Przygotuję dla niego allegro i zaczynamy intensywne poszukiwania nowego życia dla... no właśnie, przydałoby sie lepsze imię dla tej mamby  ;)

PS - Czesterek jest gościnny, ale ile można znosić gościa???  :naughty:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: ElzaMilicz w Wrzesień 27, 2011, 09:39:14 am
Charlie w gościnie u Chestera.  :tease:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Ani@ w Wrzesień 27, 2011, 12:44:23 pm
no i bliżej mu do niufa niż hovka  ;)
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Camara w Wrzesień 28, 2011, 09:10:57 am
Allegro naszej wielkiej znajdy  :kiss:

http://allegro.pl/show_item.php?item=1845716400

Milla produkuje pozostałe ogłoszenia  :heartbeat:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: MaPiTa w Wrzesień 28, 2011, 14:34:25 pm
A jakby mu zrobić zdjęcie z przodu? Bo nie widać jego pyszczka w całej okazałości na żadnym ze zdjęć. Pozwoli sobie takie cyknąć?
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Camara w Październik 02, 2011, 11:35:32 am
Charlie podziękowawszy pięknie Fuksji i jej rodzinie za gościnę opuścił ich przyjazny dom.
W piątek pojechał ze swoją nową rodziną - która przyjechała po niego w komplecie - do Katowic.
Mamy obiecane foty z nowego domu.
Bądź grzeczny i szczęśliwy Czarny Książe  :heartbeat:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Julian w Październik 02, 2011, 15:58:45 pm
 :heartbeat:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: sabamlis w Październik 02, 2011, 18:53:51 pm
 :backflip: :backflip: :backflip:
czekamy na wiesci z nowego domu :friends:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Fuksja w Październik 02, 2011, 22:03:33 pm
Nasza czarna znajda poszła do nowego domku  i mam nadzieje że będzie mu tam dobrze  :cheesy: czekam z niecierpliwością na fotki
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: ElzaMilicz w Październik 02, 2011, 23:09:41 pm
Wszystkiego najlepszego dla Czarnego Księcia i jego Nowej Rodziny!  :wub:

Fuksja, pierwszy tymczas za Wami! BRAWO!!!  (http://www.bsin-forum.de/images/smilies/JC_highfive.gif)
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Camara w Październik 03, 2011, 20:51:51 pm
Wieści od naszego wesołego chłopaczka  :wub:

Nasza fascynacja psinką wrasta z każdą chwilą. Jest przeuroczy. Radosna przylepa i jednocześnie karna, dośc groźna bestia. Nienarzucający się, ale od czasu do czasu robiący obchód "włości" i przy tej okazji zbliża się, całą postawą wyrażająć: "nie przeszkadzam? ...ale może by ktoś głasnął, bo dawno nie było...? I jak tu nie głasnąć? Roześmiana morda i to pytanie w oczach: co jeszcze mogłbym dla was zrobić?
Ten pies to najlepsza wizytówka Waszej Firmy.
Weterynarz zaordynował tygodniową kwarantanno - adaptację w nowych warunkach i potem szczepienia. Pies tymczasem zachowuje sie jakby tutaj był przed chomisiami. A wiadomo, że chomiki zajmują miejsce nawet przed Krasnoj Armju, która była, jest i budiet wsiegda.

Spaacerki. Doszedł do wniosku, że jak ktoś wychodzi z domu, to tylko z nim. Nikt, nic innego nie powinien mieć do roboty, jak tylko spacerować.
No to ok. Jeździ z chomikiem do weterynarza i grzecznie czeka (niestety jeden chomiś bardzo chory i codzienna wizyta to rytuał). Tam leży wpatrzony w kotka w klatce, który jest wystawiony do adopcji w poczekalni weta. Chyba się z nim już zaprzyjaźnił. Ĺťadnej agresji, tylko max zainteresowania każdym ruchem w klatce.
Ĺťywiołowo reaguje na każdą dostrzeżoną piłkę. I tu niestety problem. Pod balkonem mamy boisko szkolne, na którym gra toczy się do późnego wieczora. Prawie pozbyliśmy się szyb. Firanę zerwał jednym ruchem łap, gwałtownie domagając sie otwarcia drzwi na balkon. Co ja piszę? - "Domagal się..." - on postanowił, że takiej przeszkody nie będzie i rzucił się na te drzwi jakby był całą brygadą antyterorystyczą.
Boję się, że mogłby wyskoczyć (1 piętro) i biurko zmieniło funkcję na barykadę. Jakoś ten problem trzeba będzie rozwiązać. Kolejny spacerek i kolejna niespodzianka. Piłeczka to pikuś w porównaniu z dźwiękiem i chwilę później z widokiem fontanny, ktora zbliżała się do mnie w zastraszającym tempie. Znienacka szarpnął i tylko dzięki aniołkowi, cudem nie wylądowalismy razem we wodzie.
Tak! Ktoś zesłał i solidnie umocował do postumentu kamiennego anioła. Zatrzymałem się na tym aniołku stróżu, którego pies minął w pędzie do wody. Anioł nie protestowal, ale babciom parkowym się naraziliśmy.
Wobec tego po południu byliśmy nad naszymi, leśnymi jeziorkami. Relacja w załaczniku. Pewnie trochę się pociągnie... ale nie umiem inaczej przesłać.
Z filmu wynika, że nie zadbaliście zadowalająco o potrzeby podopiecznego. Trzeba było rzetelniej przeprowadzić wywiad z psem, a potem sprawdzić czy kandydat na "adoptera" ma fontannę a najlepiej lotniskowiec. Reszta tzw. warunków, w tym przypadku wydaje się być nieistotna. No cóż, stało się i psa nie oddam. Ale obiecuję, że będzie moczony na miarę tutejszych, skromnych warunków.

Pozdrawiamy serdecznie i jeszcze raz bardzo dziękujemy
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Camara w Październik 03, 2011, 20:57:24 pm
No cóż... płetwy między palcami odkryliśmy dość późno. Nowofundlandzko/Hovawarcie pochodzenia daje o sobie znać  :chytry:
Na całe szczęście mają blisko stawy i jeziorka. Dostałam fantastyczny film z moczenia czarnucha, ale nie umiem go wstawić  :crazy:

(http://img843.imageshack.us/img843/8362/jestemusiebie.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/843/jestemusiebie.jpg/)

(http://img827.imageshack.us/img827/2521/piesuwizionywbloku.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/827/piesuwizionywbloku.jpg/)

Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: ElzaMilicz w Październik 03, 2011, 21:21:17 pm
Co za poczucie humoru!  :bravojs0: Czytać te opisy sama przyjemność.  :wub:

Taka szafa do adopcji to by było coś... ech...   :naughty:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: indianka w Październik 03, 2011, 22:20:36 pm
Uwielbia wodę i piłkę... - zupełnie jak moja Albertyna  :grin:  Już go lubię  :kiss:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Aletheia w Październik 04, 2011, 05:58:45 am
Taka szafa do adopcji to by było coś... ech...   :naughty:

Też sobie pomyślałam, że Charlie trafił do domu z duszą  ;)
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Ani@ w Październik 04, 2011, 16:35:07 pm
Z Charliego nowofunland pełną gębą  :th_0girl_dance:

Lepszego miejsca nie mógł sobie wymarzyć ale co ja będę opowiadać zobaczcie sami

http://www.youtube.com/watch?v=zKAgBltv-SM
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: ElzaMilicz w Październik 04, 2011, 16:42:09 pm
Super!  :heartbeat:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Fuksja w Październik 06, 2011, 13:13:50 pm
Bardzo się cieszę że nasza czarna bestia trafiła do dobrego domku   :cheesy:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: GP w Październik 16, 2011, 23:15:47 pm
To ja! GP! Adoptowany Książe.
 
Nie miałem pojęcia, że tyle ludziów o mnie się martwiło. Dopiero dzisiaj, przypadkowo na Was wpadłem szukając pomysłów, co jeszcze mógłbym chcieć i czego wymagać od tych, co mnie wzięli.
I zatkało mnie!
Najjaśniejszą Opatrzność i Dobrodziejów, co strawy nie żałując pod dach przyjęli i maniery me znosili, obiecałem sobie zaślinić przy lada okazji! Pewnie ukradkiem to uczynię, a najlepiej z zaskoczenia, bo ci nowi, nie pozwalają mi wyrażać emocji po mojemu. A wdzięczność za serce - mus dozgonny.
Czytając to forum nie miałem pojęcia, że aż tyle śliny mi pójdzie.
Kocham cały Świat i mam problem: jak wobec tego Was Kochani wyróżnić? Po wielokroć zaślinić i poprzewracać? Wystarczy? Nie. To banalne. To mam w odruchu. Postaram się wymyślić inny wariant.
Pewnie i tak mi nie pozwolą.
Przykro mi, ale muszę zatrzymać się przy niemiłej dla mnie kwestii, którą tutaj poruszacie. Anonsowano Księcia i życzeniem naszym jest, aby na tym poziomie nasze relacje pozostały. Próby dociekania plotek, jakoby w moich żyłach miast błękitu, miałaby płynąć krew stróży zagród wiejskich i to na dodatek niemieckich, są nie na miejscu. Książe ? burek to nie brzmi dumnie. Fakt pozostawania moich korzeni w cieniu nie daje tytułu do insynuowania mi niechlubnych koligacji z prusackim gminem. Powołam taką jedną, co z piany morskiej się wyłoniła, od razu duża i nikt nie śmiał dociekać, co w tej pianie się takiego wyprawiało i że tyle jej było, akurat w tym miejscu.

Dotąd nie ma psiej ustawy zasadniczej, ale to nie powód żeby naruszać moje naturalne prawa jak, komu ochota przyjdzie!!!!

Ci nowi wołali na mnie Czarlie, jak anonsowano, ale akurat wtedy, kiedy nie miałem ochoty? Nie trafili. ?i bez tytułów. Po za tym, na Księcia gwizdać? Tego jeszcze brakowało? Dno.
To wydumali, że nie jarzę. Żem taki przygłup. Na ile im łbów starczyło próbowali dociec jak było na początku. W kupie, to polotu zebrali na tydzień. Nie zgadli, a ja nie pomogłem. I się poddali. Postanowili po swojemu mnie nazwać. Oczekują, że zapewnię im wszystko, czego dotąd im brakowało. Taką zapchaj dziurę sobie we mnie znaleźli. Przesądziło parę zbieżności: napęd na cztery łapy, moc, pojemność, dzielność terenowa, wytrwałość, funkcja obrony i przytulania, do namiotu i na salony ? wyszło im, że jestem - General Purpose! I tak zostałem GP.
Stanęło na tym, że wołają na mnie, jak na tego ubłoconego gruchota, którego trzymają pod drzewem, bo im do budy nie wchodzi. Zębami dzwonię na samą myśl o jeździe tą landarą, bo toto chyba nie ma nawet resorów, o kanapie nie wspomniawszy.
A przybyli po mnie limuzyną, jak po Księcia wypada. Jak wsiadałem, jeszcze usłużnie tren mi poprawili żeby nie przytrzasnąć i na tym uprzejmości się skończyły. Kanapa się wietrzyła a ja podróżowałem na podłodze myśląc, co jeszcze gorszego mnie czeka.
No i się doczekałem. Przywieźli mnie do takiego schroniska dla ludzi, w którym mają własną budę. Upchnęli tu wszystkich w piętrowych budach z małymi wybiegami. Na swoim ledwie się mieszczę obok piłki i posłania.
No i zaczął się sajgon. Żadnego wytchnienia. Cały czas w pogotowiu. Uszy dookoła głowy. Zewsząd słychać, co reszta upchniętej tu ludzkości wrzeszczy do siebie, ale nie widać, kto lub, co i po co łazi, bo drzwi i ściany tu mają zamiast bramek i przegród z siatki w myśl unijnych dyrektyw. Zapach dolatuje a obiektu nie widać.

Ci, co mnie wzięli też narzekają na te niehumanitarne warunki i oczekują ukarania winnych tego stanu.
Oni też się kwalifikują do adopcji, a przynajmniej w trybie interwencyjnym do jakiegoś ludzkiego DT.
Mamy podobne potrzeby. Oni też potrzebują jezioro. Przydałaby im się góra, a najlepiej dwie, bo jedną chcieliby taką ze śniegiem. I ciut błota do katowania zabawek, ale żeby tam ci nawiedzeni nie łazili, co uważają, że żaby w koleinach nie lubią? I budę chcieliby większą, bo do tej, co mają nie mieszczą im się zabawki i muszą je zostawiać w takiej innej budzie, na którą mówią garaż. A i tak reszta stoi przed budami, bo obie są za małe.
I co? Mam się cieszyć, że razem nie mamy warunków, jakich wymagamy? Niby w kupie raźniej, ale jam nie owsik, żebym się tym pocieszył, a na rewolucjonistę się nie nadaję. No to, po co mnie jeszcze wzięli?

Na początku niby się do moich oczekiwań dopasowali i już było jako tako, gdy po trzech dniach dywan mi zwinęli mimo, że nie farbuję, a odkurzacz przestali już chować.
Eeee tam i tak go nie lubiłem. Na sobie mam ładniejszy, pasuje jak ulał i wszystkim się podoba.
Na tamtym było gorąco, ale skoro już był, to mogli zostawić. Świetnie się nadawał do wycierania i jako pad pod kość. Widać, zawistne takie?
Albo? Wow! Żeby się tylko nie okazało, że mnie na dywan wzięli i czekają tylko na zimową szatę! Skończyć jako parking kapci przed łóżkiem?!!!! Straszna wizja! Swoją drogą, po coś ciągle mnie czeszą i zadają siemienia jak chomikom? Obym się tylko mylił.

Na wszelki wypadek zająłem im łazienkę. Najlepszy punkt startowy w razie, czego bo oni ją mieli blisko drzwi wejściowych. Za tymi drzwiami ciągle mi łażą do innych bud i obowiązki spać mi nie dają. Warczę, szczekam, pomrukuję, robię, co się da. I co? Źle!!!! Za głośno!
Po cichu mam szczekać? A może piszczeć? A co ja, chomik? Jeszcze tylko tego brakuje, żeby się ktoś mnie czepiał za wykonywanie genetycznie przypisanych obowiązków.
W ogóle, jak tu już jestem i i tak pilnuję to, po co nam te drzwi?! Chyba tylko po to, żeby mi życie uprzykrzyć. Żebym musiał groźnie szczekać zamiast przyjaźnić się z tymi, co mi łażą za tymi moimi drzwiami, co ja ich nie chcę i nie potrzebuję.
Przez te drzwi tylko prestiż tracę. Opinia już w ruinie!
Czy Księciu wypada z nosem przy szparze?? Jak w takiej pozycji dostojnie szczeknąć? Za czym leniwie wodzić wzrokiem? Na co łaskawie spoglądać? Na drzwi?!!!! I jeszcze na dodatek ostatni muszę przez nie przechodzić!
Ta reszta, co się szwenda pod tymi drzwiami, to się mnie boi. Nieliczni nie uciekają jak wyjdę. I jak tu pokazać, że wszystkich zawsze kochałem?
Śpię w mojej łazience, albo gdziekolwiek na podłodze, by mieć kontrolę nad wszystkim.    

Mam stado chomików. ?do pilnowania. Mieszkają w budach w takich szklanych kojcach. Różne. Jednym natura dała taki dywan w jakim ja się poruszam a inne to takie, co marzną.
Mania jest fajna. Ona jest z tych, co marzną. Daje się lizać i lubi jak na nią chucham. Biega na takiej czerwonej smyczy, podobnej do tej, jaką dostałem od Mojej Opatrzności na nowe ścieżki życia.
Resztę maluchów mogłem sobie wąchać jak wszystko stało na ziemi do mycia i zmiany trocin.
Chudiniego poznałem jak spałem na dywanie (jak jeszcze był). Kurdupel ciut większy od mojego nosa. Przydreptał. Stanął na tylnych łapkach, przednimi złapał mnie za nos? ? i on został Szefem. Ma tylko cztery zęby, ale umie ich używać. To Irańczyk. Wiadomo - terrorysta, oni tam wszyscy po szkoleniu. Nie będę z Nim zadzierał, to może się jakoś ułoży ?

Oni w tej mojej łazience, mieli taką podręczną kałużę. Czasami jeszcze do niej włażą, jak mnie nie ma.
Woda w niej paskudna. Bez błota i patyków i z taką śmierdząca, gorzką pianą... No trudno, co mam robić? Próbuję wypijać, żeby mi się nie potopili. Jak się zanurzają, to wskakuję w tą pianę i upominam.
A jak już wylezą to muszę ich wylizywać, bo sami sobie przecież tego nie zrobią. Ozory mają za krótkie, nie sięgają łapami i w ogóle takie niesprawne to to jakieś. Nie zginają się jak należy.
Gdyby nie ja, nigdy by nie wyschli. W ogóle to takie niedorozwoje. Późno dorastają albo wcale? O nich stale trzeba dbać. Oj ludzie, ludzie? A inni jakoś sobie radzili.

Dzikusów to tutaj całkiem pogięło. Może to i nawet dobrze. Przynajmniej coś się dzieje.
Wyobraźcie sobie, że tutaj zając mieszka na moim trawniku zamiast w lesie(!) Fajny koleś. Często na mnie czeka. Chce się pogonić, ale oni oczywiście nie pozwalają mi go zalizać.
Kiedyś udało mi się ich zaskoczyć, nie zauważyli go i wreszcie pobiegaliśmy sobie z zającem.
No, nie tylko ja z zającem. Stary śmiesznie rzęził na końcu smyczy, a ta nowa psia mać darła się w nadziei, że ktoś jeszcze zwróci na nią uwagę.
Zazdrosna o zająca? Pewnie kiedyś była w centrum uwagi, ale teraz już tylko jej tak zostało.
Litość nad tym na końcu smyczy zbiegła się ze zniknięciem zająca w szparze w płocie, do której się nie zmieściłem, więc afera przestała się sama. Nawet się nie wydzierał jak go kołowrotek do mnie przyciągnął.
Z nosem w szparze po zającu poczekałem, aż się poznajdują, wyziają, wymienią wrażenia, winę przypiszą sobie i poszliśmy się nudzić do naszej budy.

Nocami, takie śmieszne tłuściochy, różnego rozmiaru, w ilości mnóstwo, przyłażą na wyżerkę do mojego śmietnika. Przecież tu nikt żołędzi nie wyrzuca, a w tym trawniku to już na pewno trufle nie rosną. Wiem, bo sprawdzałem w paru miejscach.
Małe, przede mną uciekają a reszta chyba olewa. Pilnuje ich taki jeden spaślak. Swoje w życiu widać zeżarł albo jest w wersji eko, co na ziemię chodzi, bo tylko ryje trawniki i mlaska.
Na mnie fuka i sapie przez takie okrągłe sitko z dwoma uświnionymi dziurami, co je ma zamontowane z przodu tam, gdzie normalni mają nos.
W ogóle to taki niechluj, szorstki, brudny, zęby na boki mu rosną i irokeza stawia, jak mnie widzi.
Za to pachnie cudownie. Jego panny też. One tak przyjaźnie do mnie chrumkają.
Ale też nie pozwalają mi się z nimi przyjaźnić. Odciągają. Chyba, bardziej niż mnie wszyscy się boją tego grubego. Inne psy szczekają ze strachu - ja szczekam, żeby coś się działo.
Ci moi też się go boją. Jak zobaczą grubego z jego kompanią, to zaraz wieją do tej naszej budy, co stoi na innej budzie, gdzie też by mnie chcieli.
Sami wieją i jeszcze mnie zmuszają do oddania pola. Skoro już z nimi muszę być, to mogliby wreszcie zakumać, że odpowiadam za całe stado i przyjaźnie i awantury biorę na siebie.

W naszej budzie traktują mnie jak najgorszego. Jak żrą, to nawet nie wolno mi podejść i zobaczyć co.
Po za tym, ciągle coś podżerają i nigdy się nie dzielą... ?ze mną. ? a moją piłkę to muszę im nawet przynosić?
? a jak do michy mi pchają paluchy i grzebią w moim to ma być niby OK?

Chciałbym bardzo podziękować za wyprawkę - za ofiarowane  posłanko, ukochaną piłkę i za gustowną smycz z obróżką ozdobioną serduszkiem. Noszę je z dumą.
Posłanko darzę zgoła innym uczuciem, które tych tu przerasta. Nie rozumieją mnie. Zacofane takie. Zaściankowe. Prezentują skrajnie homofobiczne postawy, gdy poprzez ujawnianie pragnień doczekania się potomstwa z posłankiem manifestuję potrzebę wolności, równości i niechęć wobec autorytaryzmów.

W piłce wyżarłem serce. Ot tak mi wyszło. W tym przypadku złapali poziom. Dostrzegli przekaz i artystyczną duszę. Gadali coś o farbkach, żeby nie zaniedbać talentu, ale wolę sport. Wena i tak przy okazji znowu mnie najdzie. Coś zmaluję.   

Żarcie tu jako takie. Ale dają tylko dwie michy dziennie, a przecież fajny jestem, co najmniej za cztery + dokładki. ? albo i więcej.
W ogóle gdyby się należało za fajność, to powinienem jeszcze drugiego takiego wyżywić. I mógłby ich nawet gryźć i sikać gdzie popadnie a i tak by się za mnie należało.
Taki jestem. Niedoceniany.
Tylko trzy razy byłem we wodzie (nie licząc fontanny i tej ich kałuży w tej mojej łazience) a codzienne nawijam kilometry na pazury bez celu. Reszta kumpli też tak się snuje. Wiem to ze śladów, co mi zostawiają. To jedyne rozrywki nie licząc sikania.

A? i swędzi mnie. Albo po tym ich żarciu, albo po tym, czym mnie oblali, jak się namaściłem niebiańskim balsamem, który ktoś specjalnie dla mnie zostawił na trawniku. Nie wiem dokładnie, z czego to w kimś powstało, ale z marchewki i groszku też. Frajda trwała krótko. Nim stanąłem na łapy, zjechałem z tego przy akompaniamencie fuj! Strzepnąłem, więc nadmiar na niego. Niech wie, że chętnie się dzielę. Wreszcie pachniał jak ja. A ten znowu to swoje fuj! Widać z porozumienia nici.
Dodam tylko, że dla czegoś tak wspaniałego warto żyć, narażać się i potem drapać. Odtąd chodzę w takim pasku na szyi, żeby ich sumienie nie swędziało. A to drapanie tak czy owak w końcu przejdzie. Może na nich??

I najważniejsze - wybrałem wreszcie sobie Pana. Tego fajniejszego, co po mnie przyjechał.
Bywam z nim w lesie i na boisku. Codziennie przychodzi i potem Go odprowadzamy do jego budy. Niestety nie mogę z nim zostać, bo jemu się nie chce rano mnie wyprowadzać. I muszę wracać?
? na rozciągniętej smyczy, z odwróconą głową, łapa za łapą? 2 km. Może jednak pójdzie za nami...
Ale rozumiem jego lenistwo - gdzieś pracuje, a potem leci na uczelnię, bo znowu musi się uczyć. Na razie jest tylko politologiem, a za kolejne cztery lata będzie filozofem. Musi mnie utrzymać, jak będę mu pilnował tego starego w kocyku i kapciach, żeby kaczki nie rozlewał jak zaśnie przed telewizorem.

Takie to mam rozterki. Reszta na razie leci po staremu, czyli znowu nie po mojej myśli, ale z Waszych wpisów wiem, że mój los nie jest obojętny i bardzo jestem wdzięczny za Waszą troskę i Serca.
Łapa
GP

Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: ElzaMilicz w Październik 17, 2011, 08:14:39 am
Witamy GP!  :backflip:  :backflip:  :backflip:

O Wielki Książę Nie Do Podrobienia !!!  :heartbeat:
Padałam wiele razy plackiem czytając Twoje zeznania.  :emotbern:  :emotbern:  :emotbern:

Idę po melisę...  8)
Mimo to czekać będę na następną porcję.  :lmao:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Camara w Październik 17, 2011, 09:11:10 am
Elza, ty się nie śmiej!
Ileż to biednemu psu trosk przysporzyła ta adopcja  :wub:

 :naughty: :cheesy: :cheesy:

Serdecznie pozdrawiam sympatyczną rodzinę GP  :heartbeat:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Ani@ w Październik 18, 2011, 13:45:07 pm
Jak bym powieść czytała  :th_connieswatfly:

GP pisz, pisz pisz!!!

kto wie może wydawcę znajdziemy  :naughty:

Miziaki dla Czarnego Księcia  :kiss:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: GP w Październik 22, 2011, 03:43:14 am
Kochani, Najmilsi mej psiej duszy?
Moc sympatii w słowach Waszych odczytuję i zapewniam, że nie mniejszą ku Wam pałam, wdzięczność zawsze na pierwszym miejscu mając.
Otóż wydarzenie nowe, ową sympatyję wzmogło w nas jeszcze.
Jejmość Psiamać z osobą uparcie do pełnoletnosci dążącą, wyjechały do ?mamusi? i tym oto sposobem buda zamieniła nam się w chatę na całe dni cztery.
Wiadomo wszem jak trudno się cieszyć samemu. Dzięki Opatrzności Naszej i Dobrodziejom Naszym, co ceregieli zaniechawszy, adopcyję ową, bez zwłoki zbędnej dokonali, oraz Wam Kochani, co veta temu nie postawiliście, możemy się teraz wspierać samowtór w takiej chwili trudnej dla nas, gdy nie wiadomo nam, jak nasycić się podarowanym przez los mgnieniem swobody.
Wiele spacerujemy. Biało i ryżo głowy na nas zerkają i szepczą w zachwycie: jaki śliczny.
Nie nam prostować, że to o naszej książęcej osobie a nie o nim. Niech mu będzie.

Bzdur się naczytał, że powinien nam spacery urozmaicać, tempo zmieniać, kierunek, zabawy różnorakie proponować, by nasze z nim więzi zacieśniały się.
I po co? Zmiany tempa i kierunku i tak nam obu dyktuje żywioł. Najczęściej znienacka. Później niż my zwykle jarzy, gdzie grają w piłkę, albo kot czeka. Gdyby on jeszcze w to mieszał swoje, to nigdzie i nigdy byśmy nie zdążyli i wszystko uciekłoby nam sprzed nosa.

Wolę przycieśniania deklarują wszyscy, a gdy przyjdzie o konkretów to okazuje się, że łóżko ciągle nas dzieli.
Jam jest gotów. Jejmość Psiamać z osobą, o której wspomnieliśmy wyżej nie byłyby przeciwne, gdyby nie to jego sakramentalne fuj! Że niby pozostałości naszej osoby są mu fuj? Przyrośnięte kudły cacy a luzem to już fuj? Ślina na języku symbolem miłości a kapiąca z fafla - fuj? No tośmy się dowiedzieli. Miłość nasza nie ma ram, a on złożoność afektum wybiórczo traktuje.
Długo byśmy i tak na tych ich miękkich posłaniach nie wytrzymali, wolimy ceramiczne posłanie w naszej komnacie, w której oni się chlapią, gdy my rezydujemy gdzie indziej lub się udamy na nasz mały wybieg a właściwie wyłaz.
Ciężko zacieśniać cokolwiek z kimś, kogo pokrętna filozofia fujami wyznacza granice uczuć i dalej teoretyzując pewnie dopuszcza stan bycia trochę w ciąży. Nie pojmujemy jak można miłować na boisku a po powrocie fujem studzić emocje i wybiórczo barykadować swobodę i równość dostępu do posłań lub kanapy.

Osobę, którą na wstępie opisaliśmy, użarliśmy. W naszej ocenie należało się osobie. Osoba nikczemnie nie przyznaje, za co. Winą obciąża nasze widzi nam się, ale polemizować z osobą nie będziem.
I nawet gdyby była szafą, nie pomoże osobie szafeczka z psimi ciasteczkami i paluszkami, którą osoba prowadzi i zawiaduje. Jest ostatnia, po pchłach na naszym trenie i tyle.
Osoba pokazuje ślady na łapskach wskazując w nich dowody naszych rzekomych przewinień i niecnych intencji. Tej skasowanej i tej drugiej, ciut dłuższej.
Było nas potajemnie wyprowadzać? Osoba wiedziała, że z nami nie ma żartów. Że po przodkach - dużych psach na niedźwiedzie, które Wikingowie miast tratw ratunkowych na łodzie zabierali przez ocean się przeprawiając, krew w nas porywcza a moc sromotna po genach, spacerach i żarciu.
To i wyskoczyła z butów, gdy łapsko jej wydłużyliśmy, dostrzegając piłeczkę pod krzakiem, co ją potem w naszej budzie konsumowaliśmy majestatycznie kawałek po kawałeczku, których niestety musieliśmy się wyzbyć na dywanie, bo były za duże na normalne rozstanie.
?a że smycz sobie osoba okręciła na łapsku, bo się nie chciało osobie uważać i porządnie trzymać i co ino ? ?to teraz osoba ma łapę innego koloru niż reszta osoby i dłuższą od tej wyrosłej po właściwej stronie osoby patrząc od tyłu, a skasowanej obecnie niczym bilet.

Chudini nadal zawzięty. Gdy nas dostrzegł wywrócił się na plecy i coś nawijał w chomiczym narzeczu. Pomyśleliśmy ? zmądrzał i chce się dogadać. Inaczej mówiąc: zatrybił poprawnie, skończył swój dżihad i w manifeście skruchy zaczął nadawać na psich kodach.
Pochyliliśmy się łaskawie nad nikczemnością na łopatkach, a ten podstępny gagatek złapał nasz organ powonienia i znienacka usiłował zamontować w nim te swoje cztery, żółte zęby.
Tym razem mu nie wyszło. Bez drugiego podejścia zwiał do marchewy i zabarykadował się w niej strzępkami ligniny. Spoglądaliśmy z wysoka na działania typka. Moglibyśmy go rozgryźć, w jednej chwili, ale mamy inne priorytety niż meandry psyche mikrusów. 
Że we łbie ma tylko dżihad i zadekował się u nas robiąc za śpiocha to oczywistość.
Nocami znosi, przydaśki do tej swojej marchewki (mieszka w budzie o takim kształcie), a potem całymi dniami udając, że śpi siedzi na tym, co przytaszczył i knuje. Oby to nie była irańska wersja Mac Gywera, co z trocin, nasionek i serka jakieś bum zmajstruje, aby żądać większych wybiegów, albo uwolnienia reszty irańskich kurdupli.
I tak żyje niczym Szach. Marchewę ma wielką (jak na jego posturę). W pudełku na wybiegu ma własną pustynię ze złotym piaskiem, co mu z nad morza przywiózł ten mój ukochany pańcio. Pełną michę żarcia i górę trocin do przekopania. Nic tylko korzystać, być grzecznym i wdzięcznym. A ten woli dżihad.

Poszliśmy też do takiego sklepu, w którym są chomiki, ryby, morskie świntuchy i długo by wymieniać te futrzaki i golasy. Myślałem, że wpadliśmy po kość, więc ochoczo wkroczyłem.
?a pani podała kolczatkę.
Rżnąłem, głupa na ile się dało. Nawet ogon podstawiałem, że niby tam można to nosić.
Nic to nie dało. Uparli się, że z przodu...
Położyłem się z nosem przy akwarium i przyssany do podłogi udawałem sparaliżowanego glonojada. Na nic. Podnieśli na siłę i bezwładnego zakuli w łańcuchy z kolcami. W nadziei zmiłowania udawałem, że ruszyć się boję.
? i tak zostałem aniołem.
Już mi nic nie można zarzucić. Za progiem wrócił mi słuch absolutny, i subtelność ruchów, i maniery, i dostojeństwo w każdych warunkach i calach, nic mnie nie rozprasza, nigdzie się nie spieszę? Cud!
Za tą błyskawiczną metamorfozę dostałem szelki do pływania i szampon.

A? ? ten pasek na szyi zaczął wreszcie działać na nas wszystkich.
Dotąd działał tak: ja go nosiłem a tylko oni się nie drapali w sumienia, a chomiki i tak ciągle się myją albo czochrają, więc żaden to wskaźnik i można pominąć.
Od wczoraj pasek działa na mnie też i wraz z drapaniem odeszła groźba gorszego żarcia i aplikacji wapna.
Wapna się obawiałem najbardziej. Przez nie mógłbym trafić do drugiej grupy naszego stada. Tylko chłopaki, chomiki, ja, moje pchły i owa osoba utrzymujemy w tym stadzie średnią zwapnienia na przyzwoitym poziomie i nie musimy nosić parasoli.
Reszta musi - gdyby zmokła, syczałaby w wyniku inicjacji procesu gaszenia wapna.

Pozdrawiamy wszystkich serdecznie, jeszcze raz dziękujemy za wyrazy sympatii i obiecujemy, że jak tylko się coś jeszcze wydarzy, to napiszemy o tym.
Łapa
GP Czarny Książe w adaptacji
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: anna w Październik 22, 2011, 08:24:54 am
o ksiażę przecudny ,ale trafił ci się Dobrodziej...
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: ElzaMilicz w Październik 23, 2011, 11:21:45 am
Wygląda na to, że Charlie i chomik są szczęśliwi w swoim świecie.  :emotbern: Dżungarski ?

A swoją drogą jak ręka ? Mocno użarł ? :<

Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Camara w Październik 23, 2011, 13:11:50 pm
GP nieźle trenuje tą swoją adoptowaną rodzinę  :crazy:
ale za to jak pisze! co za talent!!!
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: ElzaMilicz w Październik 23, 2011, 13:54:46 pm
Tak.  :heartbeat: Można czytać i obrywać boki bez końca... tylko skąd je brać w takich ilościach.  :lmao:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: GP w Październik 24, 2011, 00:06:17 am
Miłe Panie?

Czoła chylę Dobrodziejom, co wielką, czarną niewiadomą przygarnęli i serce nad wypielęgnowany ogródek przedłożywszy nie poddali testom na łańcuchu.
Rzetelność i serdeczność, jakiej doświadczyliśmy ze wszystkich stron sprawiła, że ciemną nocą przybyliśmy po ?czarnego kota? mając świadomość, że w postaci gotowca czeka na nas nasze marzenie.
Każde z nas miało jakieś oczekiwania, własne priorytety, czasem pozornie wzajemnie wykluczające się i okazało się, że wszystkie walory (a nawet więcej) zawiera kudłaty zasobnik na drugim końcu ofiarowanej nam gustownej smyczy.

Chudini to chomik irański. Jaśniejszy od dżungarka rozmiaru M, jeśli ?S ?ka? to dżungarek a ?L ?ka? syryjczyk. Z dżungarkami wytrzymał tydzień, a potem zaczął dżihad, brutalnie wywalając towarzystwo w trociny ze swej marchewki.
Z syryjczykami nigdy się nie dogadał na wybiegu w przeciwieństwie do GP, który od razu nawiązał poprawne stosunki z kudłatymi a ?marznącą? Manię wręcz hołubi.

Użarcie było? wychowawcze. Nie na tyle, by wywołany wstrząs wyzwolił przyznanie, za co, ale zatliło mi światełko w tunelu i procesu przystosowawczego do realiów egzystencji w ?trudnym? okresie dążenia do pełnoletności obiektu troski, nie uznałem (jeszcze) jako sromotnej porażki.
Psina świetnie zdaje sobie sprawę ze swojego potencjału i gdyby chciał zrobić krzywdę, to by zrobił, nawet gdyby dziewczątko miało odporność wołu.
GP z nudów przegryza otrzymywane fragmenty krowy, które opierają się ciężkiej maczecie, a na co go stać w emocjach, mam nadzieję się nigdy nie dowiedzieć.
Otarta i nieco dłuższa rączka i druga ze śladami ?pobytu w kasowniku? być może zwrócą uwagę właścicielki na fakt, że nudne z pozoru instrukcje obsługi służą zabezpieczeniu użytkownika przed nieprzyjemnymi doznaniami i nie są ograniczeniem wolności, nakładanym przez zwapniałe, nieżyciowe umysły niedostrzegające w rapie sztuki.

Dziękując za troskę, pozdrawiam serdecznie
Tadeusz F.
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: ElzaMilicz w Październik 24, 2011, 07:50:59 am
Wobec tego ćwiczcie gada bez opamiętania.  ;)
Avatar rewelacyjny! Zresztą poprzedni też był niezły.  :bravojs0:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Ani@ w Październik 24, 2011, 09:04:57 am
Wobec tego ćwiczcie gada bez opamiętania.  ;)
Avatar rewelacyjny! Zresztą poprzedni też był niezły.  :bravojs0:

Elza czy książę będzie Cię jeszcze lubił  :tease:

a avatar świetny - trafiony w dziesiątkę jak Misiu, który zawojował Wasz dom  :th_0girl_dance:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Camara w Październik 24, 2011, 09:17:12 am
a ja się zastanawiałam CO TO JEST  w awatarze :huh:
na całe szczęście zorientowałam się, że to NIE jest chomik bez głowy  :th_holeinwall:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: ElzaMilicz w Październik 24, 2011, 09:50:49 am
Jeśli nie wiesz co znaczy to w avatarze, to powinnaś wrócić do pierwszego postu GP.  :grin:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: GP w Listopad 12, 2011, 01:27:16 am
"GP Ty niedawno przeżywałeś to co ja teraz: powiedz, Ty też się tak dziwnie czułeś? Takie pomieszanie strachu, niepewności, radości, nadziei, smutku- wszystkiego na raz..."

Witaj ponownie!

Nie miałem czasu. Życie mi się rozpędziło. To się nazywa gwałtowna zmiana warunków egzystencji.
Opisywałem to w swoim wątku. Ten sajgon. To mrowisko ludzkie, gdzie trafiłem. Te nieludzkie warunki! Chwili spokoju! Łażenie tuż przed moim nosem, a jednak po za zasięgiem. Wszystko, przez te drzwi, co ja ich nadal nie chcę. I gdzie tu miejsce na strach po mojej stronie drzwi? Robota, robota i jeszcze raz robota (psia)...
Niepewność? Jaka niepewność? Wszystko jasne! Wiadomo, że przez te drzwi nie dopadnę typa, co mi znowu przelazł koło nosa. Nawet nie wiem jak wygląda. A tych bud nastawianych jedna na drugiej? I w każdej siedzą i do każdej łażą mi koło nosa. Szkoda gadać.
Po miesiącu przywykłem. Musiałem. Uznałem wszystkich za swoje stado i dałem spokój z anonsowaniem każdego, co lezie, bo bym zgłupiał.
A, co się wykazałem, to mi zapunktowało w opini.
Tylko jeszcze obcy mi łażą i na nich warczę i szczekam.
Powoli dociera do mnie, że te drzwi, to tak naprawdę zapewniają mi wytchnienie. Nie muszę być ortodoksem. Nikt nie przelezie. Mam wolne.

Trawnik jest mój! Małe toleruję, ale większe i koty mnie przeganiam. Pod tym względem opinii nie mam najlepszej. Więc, ci po obu stronach smyczy wieją zawczasu, jak mnie zobaczą.

Nadzieja? hm? ?mam nadzieję, że sobie z nimi poradzę. Że nie skończę jako parking kapci przed łóżkiem w miejsce dywanów, co mi je zwinęli.

Smutek? Nie było jeszcze czasu?

Stary pojechał z tymi ustawionymi, co je trzeba ciągle strzyc i czesać, bo natychmiast przestają wyglądać i polecił mnie chłopakom, bo Jejmość Psiamać z osóbką całkowicie pochłoniętą dążeniem do pełnoletności, odmówiły wyprowadzania mnie ze wskazaniem ? ciągnie.
I dobrze! Przynajmniej nie było normalnie i przed telewizorem. Znowu trzeba mnie było kąpać. Tym razem śmierdziałem ropopochodnie. Myśleli, żem takie cielę. Że usadzą mnie przy kanistrach i nie będę dociekał, czego pilnuję. A potem za pomocą jeziora usiłowali odstawić partaninę. Nic to nie dało - śmierdziałem jak ich zabawki, do czasu powrotu starego. A jak się błyszczałem?

Młodszy wybaczył mi demolkę w studiu nagrań...
Właściwie nic takiego się nie stało. Wpadłem się przywitać, jak majstrował przy kolejnym łomocie i krzesło, na którym siedział nie wytrzymało poweru of love, odchodząc w niebyt wraz z jego dumą z posiadania własnego stołka od podłogi w górę.
Uważając na kable, lizanie obszaru między słuchawkami dokończyłem w parterze wymuszonym prawami grawitacji, a że ogonem wprowadzałem korekty na mikserach?, to zanim się wściekł mógł przynajmniej przesłuchać nagranie.
Wielkie mecyje. W mojej ocenie, niewątpliwie wzbogaciłem ścieżki dźwiękowe środkami wyrazu nieosiągalnymi dla wykonawcy pozbawionego podszerstka a zamiast stosownego honorarium otrzymałem naganę. O wdzięczności za test i eliminację słabego ogniwa wyposażenia jego królestwa nie wspomnę.

Skądś się dowiedzieli, że moją drugą pasją jest wylegiwanie. I szanują brak zainteresowania cmokaniem, poklepywaniem ud i innymi gestami mającymi w ich mniemaniu skłonić mnie do przerwania ulubionego nicnierobienia, co zdarza się mi, co raz częściej. Może się starzeję?
Gdy mam już dość nicnierobienia, albo doskwiera mi fakt, że nicsięniedzieje lub dawnoniewydarzyło, to idę na obchód.
Po za tym nawijam tyle kilometrów na pazury, że chętnie potem leżę. A! i odmłodniałem za sprawą mądrali od psów. Uznał, że mam 2,5 roku i tak wpisał do książeczki zdrowia.

czwórka!
GP
 
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: ElzaMilicz w Listopad 12, 2011, 11:08:04 am
Czytamy, czytamy, cieszy nas każda nowa wieść.  :wub:
A ten Mądrala Od Psów to kto ? (http://www.bsin-forum.de/images/smilies/dog.gif)
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Ani@ w Listopad 19, 2011, 16:10:29 pm
Siedzę pod kocem z gorącą herbatą pokasłując od czasu do czasu
i czekam na kolejną opowieść z domu GP  :friends:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Fuksja w Listopad 23, 2011, 15:54:14 pm
I ja takie cudo wypościłam z mojego ogródka :cheesy: ( mój teść do dziś nie może mi wybaczyć tych stratowanych truskawek ale co tam)
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: GP w Listopad 23, 2011, 20:54:32 pm
Witam Szanowne Gremium.
 Przepraszam za milczenie i proszę o wybaczenie. Jakiś plikuś poszedł w niebyt i siadło to ?softowe na amen, pozbawiając mnie dostępu do sieci.  :th_gamer3:
Walka z bezużyteczną zawartością pudełka pod biurkiem trwała do dziś. Ciągle coś znikało. :th_gamer3:
To jednak nadal powijaki jakże zawodnej technologii, od której oczekuję jedynie łączenia funkcji gołąbka pocztowego z prymitywnym zestawem edytora tekstu - tabliczki z rylcem.
Gdyby ekspres do kawy strzelał takie fochy jak to pudełko...
Na szczęście ekspres to poważna, dojrzała konstrukcja, która działa, na dodatek z wodą i pyłem (kawowym), w oparciu o niby tą samą technologię.
Nudzę nie? Niektórych dyscyplinuje otwarcie drzwi szafy? Wtedy gadają do rzeczy.

No to do rzeczy:
GP chory! Od czwartku wieczora. Kaszle, chrypi, krztusi się? - zapalenie krtani. Aktywność ogona i zainteresowanie michą bez zmian do poniedziałku.
Od wtorku odpala jedynie na rzepak i ryżowe kluseczki zawijane w polędwicę, wydzielane pojedynczo prosto w pysk.
Kielonek rzepaku na jakiś czas łagodzi podrażnienie.
Rosołki ? be, ryż ? be, kurczak ? be, sucha karma - be i wszystko, co dotąd też be, prócz polędwicy.  :th_cooking:

W sobotę dostał pierwszy zastrzyk antybiotyku. We wtorek konsylium orzekło konieczność zmiany leku i  postanowiło ? tak trzymać, uprzedzając, że to oporna na leczenie dolegliwość.
Próba zamontowania termometru, gwałtownie zamieniła lekarzy w lękarzy a w przeraźnię dotychczas miłą przychodnię, gdzie karmili, głaskali i ze wszech miar zabiegali, Ci Wszyscy.
Zastrzyki od biedy jeszcze znosi, ale chłopaków na zapleczu? z tym naoliwionym? NIE!
ZERO TOLERANCJI!
Naoliwionym, z tyłu, zdecydowanie charczy NIE!
Wszystko mu można zarzucić tylko nie to, że on nowoczesny. W tej kwestii nie po drodze mu z Europą?
Uparł się, że w TYM MIEJSCU - JEGO MIEJSCU utrzyma ruch jednokierunkowy nawet za cenę ryzyka wypadnięcia wszystkich dysków i trwałej zmiany dostojnej postawy na ?&?!
W związku z takim stanowiskiem w kwestii ujawniania temperatury, przy kolejnej wizycie, do klatki z kotkami (nowymi) w poczekalni można dojść, a dalej tylko ślizg po kafelkach na holu.
Zastosowana terapia odnosi skutek. Objawy powoli ustępują.
? i rzadziej bywa w łazience. Poleguje, przysypia w różnych miejscach, omijając nadal wyznaczone posłanko. Przestał zabiegać o zainteresowanie. Ustało też drżenie tylnej lewej łapy, gdy leżał na boku.
W mojej ocenie to były chyba objawy stresu adaptacyjnego i niepewność w nowych warunkach.
To drżenie jeszcze dziś wystąpiło, gdy ścierałem podłogę koło jego nosa. Uważnie obserwował moją reakcję i poczynania z niewielką ilością odkrztuszonej wydzieliny? i drżała mu łapa.
Głask, ciepłe słowo i łapa znieruchomiała. Było po stresie?

Chyba już mogę pokusić się o wstępne wnioski po 1,5 miesięcznej obserwacji.
Ten pies był bity i to mocno.
Ostry ton reprymendy wsparty gwałtownym gestem wskazującym kierunek natychmiastowego opuszczenia siedzenia (dwa przypadki), pies odebrał jako preludium nieuchronnej kaźni.
Nigdy nie widziałem tak przerażonej istoty. Aż mi głupio było i żal psiny.
W pierwszym przypadku, gdy on postanowił ?wypróbować? kanapę w domu, ja wykorzystałem okazję do stanowczego przekazania mu swojego stanowiska, aby nigdy nie wracać do sporu w tej kwestii. ?Spieprzaj dziadu? by wystarczyło. Gest już był niepotrzebny, bo wywołał opisywaną wyżej reakcję.
W drugim przypadku: GP wskoczył na siedzenie w samochodzie usiłując zlokalizować ukochany obiekt, który wysiadł nie dopełniwszy należycie ceremonii pożegnania z pieskiem. Obiekt psich westchnień wysiadł, by pomóc w zaparkowaniu w ciasnym miejscu, które w momencie cofania psisko zasłoniło, naruszając dodatkowo zakazany obszar kanapy. Wobec takich wykroczeń, ponaglany klaksonem jakiegoś niedorozwoja, gwałtownie zareagowałem, wskazując GP pożądane miejsce pobytu.
Na palec, który zatoczywszy łuk wskazał podłogę, pies znowu zareagował, jak na świst nahaja.
Innych przypadków konieczności dyscyplinowania nie odnotowałem. GP właściwie nie wymaga żadnych korekt wychowawczych.
Ciągnięcie, gwałtowne zmiany kierunku i przyspieszenia powodujące w przeszłości wydłużanie kończyn po drugiej stronie smyczy, lub utratę podeszwy w tanich butach, to już przeszłość. (Tylko one jeszcze o tym nie wiedzą :)
Komenda ?nie wolno? wystarcza, aby natychmiast rezygnował z podjętej inicjatywy.
Chodzi w szelkach (z uwagi na teraźniejszą chorobę) i wcale nie jest bardziej uciążliwy niż w kolczatce.
Sygnalizuje agresywny stosunek do obiektów wyłanianych z tłumu według tajemnych jeszcze dla mnie psich kryteriów, ale robi to z wyprzedzeniem umożliwiającym przekaz braku akceptacji, co honoruje bez zastrzeżeń, jednocześnie nie pozostawiając potencjalnego rozwoju wypadków własnemu losowi. Pozostaje czujny, nie kontynuując żadnych gwałtownych działań na własną łapę.
W ciągu dnia, jezdnię przekracza wyłącznie po pasach, zatrzymując się na właściwym krawężniku w oczekiwaniu na komendę ? ?idziemy? lub ?stój? lub wyczuwa po prostu sytuację i reaguje poprawnie, tak jak smycz zezwala.
Nawet mi się zdaje, że prawidłowo reaguje na sygnalizację świetlną.
Natomiast wieczorem lub w nocy, gdy ruch zamiera, oczekuje zezwolenia na nieprzepisowe zachcianki w tym zakresie.
Stale myli ruch lewostronny z prawostronnym, co dla mnie to nie uciążliwe z uwagi na fakty, że nie salutuję i na ogół utrzymuję poprawne relacje z otoczeniem, co w stopniu wystarczającym zwalnia mnie z ortodoksyjnie pojętej gotowości do użycia broni.
?Nasze? służby dość rygorystycznie postrzegają pomysł nakazujący prowadzenie psa na smyczy. Używany kołowrotek z 8 metrową taśmą, w mojej ocenie nie ogranicza psu swobody ruchu a pozwala na zapewnienie mu bezpieczeństwa i kierowanie dochodu na inne cele niż nieprzemyślane zasilanie budżetu miasta. Więc nie ma sporu.
Problemem pozostaje druga część owego pomysłu wyrażona słowami: ??i w kagańcu.? ? sprowadzająca wszystkie psiaki do jednego wora z nadrukiem ?Krwiożercze bestie? ? stanowiąc jakże typową dla naszej twórczości ustawodawczej nieprzemyślaną regulację.
Po co kaganiec psu, który radośnie, ozorem wita nawet listonosza?
Albo, jak skutecznie, bez trwałych zmian konstrukcyjnych obiektu i bezboleśnie dla niego zamontować kaganiec, by spełniał zakładaną funkcję na wściekłym pekińczyku?
Te pytania w wystarczającym stopniu podważają zasadność uogólnienia przedmiotowego przepisu i stawiają przepis w szeregu trudnych do wyegzekwowania regulacji prawnych, jak podatek od posiadania psa, którego katowiccy bezRadni rozsądnie się wyrzekli, uchylając uchwałę wcześniejszych, pazernych uszczęśliwiaczy elektoratu.
Postanowiliśmy również nie tonować objawów radości, jakie GP prezentuje. Dla nas bynajmniej nie są uciążliwe a inni niech swojego psa układają, jak im sumienia starcza.
Chcą smutasa, w parterze, niech mają.
Ale dla niczyjego samopoczucia nie ograniczę sobie frajdy, gdy 50kg, na każdym kroku okazuje mi, że mnie kocha za friko i na fest.
Inni na oczywistą, chwilową iluzję (o tych parametrach :) wydają ciężką kasę i to za 1 sesję? Na którą muszą jeszcze mieć żelazne alibi dla rozjuszonej wagi ciężkiej, która pewnie, też kiedyś? ? 50kg, nim zawartość określenia ?przemijanie? okazała się nie do pokonania.
? ech?
Pies to Pies!
Pozdrawiam serdecznie, dziękując nieustająco wszystkim, co palce i łapy ?maczali? w spełnieniu naszego marzenia.
T.F.
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Camara w Listopad 23, 2011, 21:02:47 pm
Jak zwykle czyta się na bezdechu i z wielkim uśmiechem  :grin:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: MaPiTa w Listopad 23, 2011, 21:10:34 pm
GP! Zdrowiej!  :heartbeat:
A tekst jak zwykle przeczytałam z przyjemnością  :grin:. Tyle w nim szczęścia i pewności. Właściwy pies na właściwym miejscu. Wreszcie w swoim domu- tym NA ZAWSZE  :bravojs0: Fajnie czytać o spełnionych marzeniach- i tych ludzkich i psich  :kiss:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Ani@ w Listopad 23, 2011, 21:12:05 pm
Ja czytam jak już dzieci śpią przy ich "szczebioczących" głosikach nie mogę skoncentrować uwagi na tekście  8)

Dobrze, że GP wyzdrowiał  :friends:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Nika w Listopad 23, 2011, 21:21:48 pm
To doskonała lektura na jesienno-zimowe wieczory.  8)
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: berno_pasterka w Listopad 23, 2011, 23:06:07 pm
GP  fotki,  foootki  pięknisia  poproszę  :heartbeat: cudnie się  czyta,  ale  chciałoby się jeszcze popatrzeć  :naughty:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: GP w Grudzień 01, 2011, 08:42:03 am
Uprzejmie donoszę, że odzyskałem szczek, zniosłem dzielnie ostatni zastrzyk i za parę dni na spacerkach, wreszcie nie będę musiał nosić w pysku starego polara i se poziajam, jak lubię. 
Czwórka!
GP

Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: wiki1710 w Grudzień 01, 2011, 08:47:10 am
Czwórka to za mało!
Przybijaj piątkę :giggle: :kiss:

Zdrówka :wub:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: GP w Grudzień 01, 2011, 09:00:48 am
Wielkie Dzięki... nie tylko za życzenia. Co do piątki. to mam tyko 4. jak chomiki.
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: wiki1710 w Grudzień 01, 2011, 09:09:07 am
 :giggle:

Pozdrawiamy księciunia i jego Pańciostwo.
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: GP w Grudzień 23, 2011, 23:58:14 pm
Wszystkim, wielołapym i dwunożnym (kolejność wyznaczona przedmiotem forum), składamy serdeczne życzenia radosnych i beztroskich Świąt Bożego Narodzenia, silnych i rzetelnych więzi oraz samych radości w trakcie kolejnego kółka wokół Słońca.
Tymczasom, porzuconym, zagubionym, uwięzionym lub błąkającym się w poszukiwaniu ułudy, jakże kiedyś kochanym, głaskanym, przytulanym i zapewnianym, którym ich mały Świat nagle runął, gdy nieprzebrzmiały jeszcze obietnice i wyznania. Tym, którym radość i spokój Świąt zakłóca niedostatek i samotność, życzymy DOMU, promiennego jutra, pełnej michy i kochającego stada (do pilnowania i co ino).
GP + ?
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: ElzaMilicz w Grudzień 24, 2011, 09:31:07 am
(http://republika.pl/blog_ni_3315338/3676964/tr/dzwonki1.gif)

Serdecznie dziękujemy za pamięć.  :heartbeat:  :shy:
Dla dla Całej Waszej Rodziny mamy najlepsze życzenia, są tutaj: http://www.pasterzeforum.pl/index.php?topic=763.0  :grin:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Bunia w Lipiec 12, 2012, 09:48:35 am
Miałam ostatnio okazję poznać Czarnego Księcia i jego Pana  :th_0girl_curtsey:

I cóż mogę powiedzieć  :th_0girlchant:
Jestem pod wrażeniem tego wspaniałego psa.
W oczach szczęście i radość  :grin:
Jak na Księcia przystało wygląd dostojny , maniery królewskie , sierść piękna błyszcząca ...
Normalnie cudo  :th_0girl_dance:

Szczęśliwy Pies, szczęśliwy Pan  :heartbeat:
Z Panem Tadeuszem tworzą wspaniałą , zgraną parę  :friends:

Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: GP w Lipiec 16, 2012, 22:33:52 pm
Wizyta uroczych Pań sprawiła Nam wiele radości. Tak wysoką notą kontroli poadopcyjnej czujemy się bardzo wyróżnieni i uprzejmie prosimy o łaskawy, dalszy dozór osoby zobowiązanej dbać o Nasze samomopoczucie.
GP Czarny X.
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: ElzaMilicz w Lipiec 16, 2012, 22:37:39 pm
No i jak tu się nie uśmiechnąć ?  :shy:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: GP w Czerwiec 11, 2013, 01:47:49 am
 :hi:

Pamiętacie „Szklaną Pogodę Lombardu? Małgośce Ostrowskiej znawcy zagadnienia przepowiadali, że po góra trzeciej trasie wydrze się na amen i zamilknie. Przepowiednie okazały się nietrafione.
Przykład tchnie otuchą, że nie zawsze werdykt uznanego specjalisty jest jedyną, właściwą oceną sytuacji. 
Ale, zawsze można wrócić na tę ścieżkę
Feler więzadła w kolanku powoduje uporczywe kuśtykanie i psią niedolę przedstawiam inspirowany tym starym przebojem:

Nad ogromną, kruczoczarną psią,
Ciemne chmury zawisły od rana.
Zacny Olek postanowił się
Dobrać do zbolałego kolana!

Na wstrzymanie, dwułapemu dać!
Przecie były, już gorsze przypaście…
Krzyś uważa - zawsze zdąży ciąć,
A na razie pigułki i maście.

Refren:
Kiepska przygoda…
Psina dyszy, tymczasem na sznurku.
Kiepska przygoda…
Łapa „nie ciągnie”, w opatrunku…
Kiepska przygoda…

Ze spacerków wycofano p się,
Z lewej, w prawo uronić się zdarzy,
Stawić minę, z jednej? – Spróbuj se...
Marny obraz jest takich wydarzeń

Smutna psina, zaległa z nudów,
Podejmując czasem ujadanie,
Może jeszcze raz się uda znów,
Zwiać spod noża i cieszyć, jak dawniej...
…, bo przecież 2 lata temu udało mi się nie zostać tęczowym dziwactwem, ciemną nocą uchodząc z jądrami spod władzy Dobrodziejów.  :hi:... i jeśli do 3 razy sztuka, to po kolanku zostanie jeszcze 1/3 szczęścia na wszelki wypadek lub do podziału.  :backflip:

Dwułapemu kazano mnie tydzień temu wrzucić do wody, że niby odciążony w ten sposób, bezpiecznie ciut się zmęczę, jelitka rozruszam i bez wysiłku zaminuję okolicę.
Niestety zaszalałem, cofnąłem łapę do punktu wyjścia i ledwie łaziłem kolejne 3 dni. Ale warto było.
Dwułapy miał zgryza, a ja nadzieję, że mnie zdoła wyprowadzić jako tako do wizyty kontrolnej, gdzie tydzień temu wzbraniali się ciąć i podjęli zastępcze działania, o których wierszem.
Tam, gdzie chcieli ciąć, piłować i wiercić od razu, po tej radosnej konsultacji podziękowaliśmy.
Są jeszcze dwaj. Też uważają żeby czekać.
Na razie jest 3:1:0 - 2 chirurgów + ortopeda przeciwko specjaliście od TPLO, przy jednym chirze wstrzymującym się od głosu ze wskazaniem na alternatywną terapię we Wrocławiu.
Dwułapy jeszcze swoje w tajemnicy kombinuje, bo on też zwiał z podobnej przeraźni i z podobnych przyczyn ( wg. Mędrców w obszarze jego gatunku) nie powinien się snuć a jednak się snuje, czasami nawet pod górkę, więc metoda sprawdzona na własnym ludziu, niby może być dobra i dla mnie.
Może cóż z tego zadziała. Jak nie, to zawsze zostaje powrót na vethardścieżkę…
Dziękuję za okazaną troskę i cenne rady, które dwułapego właściwie ukierunkowały i przywróciły mu równowagę emocjonalną a mnie ustrzegły od błędów tego fuszera.
Pozdrawiam zatroskanych i radosnych
GP czarny X z Pasterzów

edit: poprawione emotki
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Camara w Czerwiec 11, 2013, 06:38:40 am
Jak widzę, największym problemem jest, żeby ten czarny kudłacz zrozumiał, że wielkim facetom nie służą szaleństwa.
Czas się ustatkować  :police:
Trzymajcie się GP - obaj  :wub:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: korba w Czerwiec 11, 2013, 08:55:35 am
piosenka jak mówią moje dzieci "w dechę" :)
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Ani@ w Czerwiec 11, 2013, 09:34:32 am
oby wszystko się potoczyło w dobrym kierunki  :friends:

zdrówka dla całej Rodziny  :drunk:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: stepi w Czerwiec 11, 2013, 17:46:57 pm
Widzę,że czarny książe nie rozumie, że waga i latka nie te aby brykać jak szczenie :backflip: Będzie dobrze i może faktycznie obejdzie się bez cięcia. Trzymam kciuki za maści i smarowanka
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Bunia w Czerwiec 11, 2013, 18:00:48 pm
Trzymamy kciuki  :friends: i życzymy zdrówka  :drunk:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Julian w Czerwiec 11, 2013, 18:15:21 pm
Życzę rozważnych decyzji  :friends:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Nikita w Czerwiec 11, 2013, 22:26:48 pm
ja również się do życzeń o zdrowie dołączam i uściski dla czarnego  :emotbern:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: GP w Czerwiec 12, 2013, 18:00:47 pm
http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/hi.gif Dziękujemy za serdeczności. Zbijamy wagę, łykamy co nakazano i czym wysmarowano (niestety), spacerki - 200m i do domu... ... i leżymy czarnym plackiem.
Kulawizna wyraźnie ustępuje. Strona, po której rośnie drzewo ma co raz mniejsze znaczenie - nie trzeba już gwałtownie modyfikować rozpoczętego procesu w trakcie jego trwania. ... a i celność wróciła.
 
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: ElzaMilicz w Czerwiec 18, 2013, 20:59:32 pm
 :giggle:   :giggle:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: GP w Czerwiec 23, 2013, 03:19:59 am
 :hi:

Rokowania nadal ostrożne, zmiany widoczne.
W trybie leniwego „przewijania” krajobrazu i mania w (pip) wszystkiego niedostatecznie przyjemnego, przypadek nie kuleje. Snując się, unosi już łapę nie hacząc jak dotąd pazurkami o podłoże. Stojąc nadal lekko odciąża.
W trybie reakcji na nagły psi interes odległy o długość smyczy wyraźne odciążanie łapy ujawnia sinusoidalnym pionowym ruchem organu dedykowanego przez los do kopania.
Na widok któregoś z 3 wrogów wszelkie objawy chorobowe zanikają całkowicie. Dotąd wyłączał stosowne zmysły lub zamiary modyfikował do sygnałów z łapy.
Schody pokonuje równym tempem nie faworyzując kontuzjowanej łapy.
Zalecenia po kolejnej kontroli:
Nadal pływanie jako główny wysiłek - brzeg „zniechęcający” do częstego wyłażenia. Powolne (na smyczy) brodzenie w wodorostach, jeśli nie ma mułu – ponoć prowokuje pożądane wysokie unoszenie łap.
Zalecenie wydłużenia spaceru, ale wyłącznie w trybie jak na wstępie. Opcjonalnie bieżnia wodna.
Arthroflex, Megavit, chrząstka rekina i mazidło - nadal. (Przyswajalność - jedynie mazidło pyszne, reszta be.)
Dieta: rosołki pochodzenia byczo – pierzastego (z bazą), galaretka z łapek, jarzyny surowe + wypełniacz: opcjonalnie ryż lub ukochany makaron. Fabryczne żarcie nagle stało się be.
Będę wdzięczny za sugestie: czy tolerować takie dietetyczne „widzi psu się” czy zmusić przypadek do przyswajania również „żarcia z fabryki”, które być może zawiera coś istotnego dla tego przypadku.
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: sabamlis w Czerwiec 23, 2013, 13:53:51 pm
Na początek dosmaczać fabryczne żarcie, tym co tygrysy lubią najbardziej, np namaczać rosołkiem z odrobina mięska, śmietaną czy białym serkiem, może być kawałek rozdrobnionej kiełbaski. Potem powoli wycofać się z dosmaczania (choć dodam że przy niejadkach nie zawsze się to udaję :naughty:)
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: aneta i Wiktor w Czerwiec 23, 2013, 14:15:03 pm
Niestety, u nas suchej karmy nie chcą jeść nasze dziewczyny. Więc codziennie im gotujemy mięsko,
z marchewką i ryżem ;)
Do dobrego psy szybko się przyzwyczajają  :naughty:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: GP w Czerwiec 23, 2013, 18:59:59 pm
Dosmaczanie produktu aktualnie postrzeganego w kategorii „paskudztwa” przerabiałem wielokrotnie. Gdy bardzo głodny to wyssie dodatek, a pozostałości traktuje jak pustą miskę – obiekt westchnień. Czasami uda się ręczny załadunek, ale to tylko proces rozdrobnienia paskudztwa (bez przyswajania) zapewniający zajęcie serwisowi sprzątającemu. Prościej ugotować krowę z makaronem. To zawsze wejdzie. Pierzasta baza - niekoniecznie.
Nieprzydaśki (pigułki, granulki, marchewka nie taka, „inne” ziarenka ryżu… itd.) potrafi zmagazynować w pysku i pozbywać się ukradkiem w trakcie podróży na miejsce kontemplacji, gdzie przy akompaniamencie mlasków dokonuje ostatecznej weryfikacji zawartości zakamarków paszczy. Ba, z magazynem w pysku umie się jeszcze napić przed „podróżą” i tylko drobinki we wodzie świadczą, że proces trwa.
Serka, jogurtu, śmietanki, maślanki, oliwki przy pomocy ozora pozbawia każdą granulkę, którą w okresie nietolerancji fabrycznego żarcia wypluwa w stanie fabrycznym i zawsze obok.
Taki Kopciuszek.
Dlaczego w takie okresy popada - nie wiem. Księżyc, 14 - sty, ciśnienie spadło, czwartek lub poniedziałek nie ten, meteoryt?
Odpowiedź pewnie w fusach lub w pozornie przypadkowym zestawie obrazków.
Kombinowałem czy aby winy nie udałoby się przypisać producentom karmy – partie niejednorodne, stare… itd.
Nie potwierdza się. Każde granulowane, doczeka się bycia chwilowym przysmakiem. Po lub na spacerze. Najczęściej tym za tydzień. … lub dwa.  …albo jutro.
… i pewnie tak było odkąd chomiki wyszły z oceanu a babcia GP postanowiła pędzić żywot pod drzewem, gdy jej ogon utracił funkcje chwytne, albo na odwrót.
Nie mniej najpyszniejsze jest superpaskudztwo sprzedawane w postaci kilowej parówy z dedykacją dla psa, zawierającej wszystko, czego utylizacja jest zbyt droga. Za taką ucztę można nawet pozwolić wyczesać sobie ogon.
Puszkowe psie żarcie toleruje, ale tylko to z Biedronki. „Wyższa półka” - be. … i kocie jest tylko dla kotów.
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Aga w Czerwiec 23, 2013, 19:44:32 pm
GP - pomijając wagę sytuacji - upijam się każdym słowem, które spod twej klawiatury wychodzi  :th_0girl_dance:


Cóż... Gdzieś tam, w kosmosie z pewnością są smaki nieodkryte dotąd, które do gustu królewiczowi by przypadły, a i jakością i składem właściciela by usatysfakcjonowały.
Jednakże kosmos bezgraniczny niestety, więc i sił, i cierpliwości braknąć może.
W tejże sytuacji pozostaje o siły nadprzyrodzone błagać niebiosa i wystawić swą ludzką cierpliwość na próbę, albo - albo zamknąć oczy i podać świństwo umiłowane przez czterołapnego w zestawie z witaminami lub suplementami, co by sumienie nas nie dobiło w przeświadczeniu, że krzywdę jakowąś zadowolonemu psu czynić sobie pozwalamy.


Dla pocieszenia - jesteśmy z tej samej kategorii udręczonych karmiących inaczej.
U nas oczywiście te same preferencje - im bardziej śmierdzące (czyt. tańsze), tym lepsze. Ale nawet w tych śmierdzących jedne są śmierdzące bardziej apetycznie, inne mniej.
Z kategorii satysfakcjonującej wchodzi tylko puszka Animondy - ale wyłącznie wołowinka (tak aby, aby) i jeleń z jabłkiem (to nawet z apetytem) - inne smaki są nie do przełknięcia. Tylko u nas da radę to wymieszać z suchą karmą i przeciwnika sfrajerować jak dziecko.

Powodzenia  :drunk:

Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: GP w Czerwiec 24, 2013, 04:54:08 am
(http://pasterzeforum.pl/Smileys/emotki%20nowe/hi.gif)
Dziękuję za wyrazy sympatii, wiedzę i wparcie emocjonalne. Łatwiej żyć.
Chwała Temu co ustanowił dzień ojca. Nareszcie dostałem kabelek umożliwiający ekspedycję zdjęć.
Na początek skromna (jeszcze) galeria: "Kropelki..."

(http://imageshack.us/a/img208/4647/uatk.jpg)


Materializacja legendy - GP z Loch Ness
(http://imageshack.us/a/img546/9953/usf9.jpg)

w pogoni za "kaczką"
(http://imageshack.us/a/img195/753/qdj6.jpg)
(http://imageshack.us/a/img89/9140/ye88.jpg)
(http://imageshack.us/a/img856/2779/61fh.jpg)
(http://imageshack.us/a/img268/153/n43.JPG)

(http://imageshack.us/a/img547/3130/9siv.jpg)

(http://imageshack.us/a/img838/5006/ws3j.jpg)

(http://imageshack.us/a/img14/6158/3ao6.jpg)
koniec misji
(http://imageshack.us/a/img811/7890/so99.jpg)
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: aneta i Wiktor w Czerwiec 24, 2013, 07:02:31 am
super zdjęcia  (ostatnie rewelacyjne)..:bravojs0:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: stepi w Czerwiec 24, 2013, 09:49:52 am
Czarny Pan to przepiękny  pies. Dużo zdrówka i apetytu życzę księciu a jego dostojnemu człowiekowi dalej mnóstwo wytrwałości i poczucie humoru, którym nas obdarza. :cheesy:
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: GP w Czerwiec 03, 2019, 03:28:38 am
Witajcie...
W środę było źle. Rano leżałem jak nigdy w kuchni. Widziałem, że wszedł i tyle. Bolało jak jasna.... Coś pokapował, że źle ze mną, ale nie do końca. Poszliśmy na spacer. Tak bolało, że tylko jedną trawkę wyróżniłem i musiałem się położyć. Stał nademną, ciuciał, cmokał, namawiał... W d... miałem te czułości. Wstałem. Co było robić? Powlokłem się pod chałupę i tam zaległem. Nie wejdę i już!
Wstałem dopiero jak otwarł samochód. Cud! Zaczął jarzyć. Najpierw do pracy. Niech mu będzie, ale nie wyjdę z auta.
Zwialiśmy do weta. Miły facet osłuchał, obmacał, wsadził to cieńkie coś, przeczytał, co wyszło i dał zastrzyk, który miał pomóc na bolące biodro i pigułki.
Trochę lepiej, ale ogon i tak nie działa. Wróciliśmy do pracy. Nie wylazłem. Może wreszcie pokapuje, że dali ciała.
Naczekałem się nim ruszyliśmy do domu. Gdy nadal nie wychodziłem zajarzył że trzeba działać. Pojechaliśmy do innego weta.
Pani wet już po wywiadzie miała niewyraźną minę. Zaordynowała badanie krwi. Było źle! Anemia! Coś się rozszczelniło i leciało tam gdzie niepowinno czyli po prostu kapało do pieska. ...ale obmacała i powiedziała że jest bardzo źle i że dopóki nie zobaczy to nic więcej nie powie. Ogoliła i potem jeździła po brzuchu takim patykiem na smyczy. ...a w telewizorze leciała transmisja z wnętrza garnka w którym się coś gotowało. Po co im byłem do tego nie wiem, ale na kafelkach było chłodno, więc leżałem grzecznie. Przyleciał drugi wet i wszyscy wyglądali jakby w tym garnku na ekranie gotowały się ich podroby a nie moje.
Nareszcie zaczęli gadać zamiast tylko kiwać głowami. Guz na śledzionie pękł i lało się do środka pieska i piesek- JA - miałem rano być zimny, jak znowu dostanę tylko zastrzyk na biodro. Co się tego mojego biodra czepili? Byli w nim czy co? W tym przypadku (biodra) to nosa ja mam a nie oni.
Tłumaczyli, że nie mogą mnie operować po 14 godzinach pracy skoro są inni co dopiero zaczynają pracę. I zawiózł mnie do kolejnej kliniki. Tam już wszystko wiedzieli i było szybko - bez gadania i bez męczenia. Zdążyłem go tylko liznąć w mordę i spałem.
Obudziłem się w klatce. Za co? !!!!!?
Potem był spacerniak i do klatki. Znowu spacerniak i do klatki. Za co?!!!!? Na następnym przerywniku odbywania kary na ulicy zobaczyłem jego samochód! To po mnie!!!!!! Koniec kary!!!! Nie wracam TAM!!!
Gdzie tam. Wyszedł, pogłaskał, odnotował, że ogon znów działa i... pomógł im zapchać mnie do klatki! Na nic piski, machania ogonem, pląsy i co ino. Nie chce już mnie! Ale słyszałem jak podjechał znowu i chwilę później dostałem puszkę. Pyszne było. Ale mało. No trudno. Sanatorium to to nie jest skoro w klatce trzymają. Za którymś razem jak go słyszałem za ścianą oddziału dla dużych, wyprowadzili mnie i dali mu potrzymać drugi koniec smyczy. Zamachałem ogonem, trąciłem nosem - WIEJEMY ( kolejnej okazji może nie być) !!!!!!!!!!!! ...i dałem w długą - najwyżej się wywali to go dociągnę do auta. Dał radę! Zamknął mnie w aucie i poszedł z powrotem. Pewnie załatwiać oficjalną przerwę w odbywaniu kary.
Wrócił radosny! Załatwił! Jestem WOLNY!
Tylko ciuchy z tego pudła muszę dalej nosić. ...i klosz mi groził. Ale w kwestii klosza doszliśmy do porozumienia. Byłem niezłomny - albo ja na szyi a on na obu rękach, albo nici z klosza. Wizja braku możliwości podrapania się była dla niego tak koszmarna, że... ...i nie mam klosza!
Ale musimy tam się stawiać dwa razy dziennie! Taki dozór. Za to jak odbębnimy to stawianie się poranne, to całe dnie siedzimy w ogrodzie!
Tylko na noc tylko wracamy do naszej budy oczywiście po stawce w pudle. Ja do mojej łazienki, a on się wałęsa po budzie i czasami prosi o sikanie. Wtedy wstaję niechętnie z ociąganiem. Niech wie, jak to jest, gdy o podstawowe prawa trzeba prosić! To jego psie obowiązki, a on chyba uważa, że jak coś psie to już wyłącznie moje. Pojęcia mu się pomyliły!
W sumie jest OK. Troszkę ciągnie w brzuchu ale nie boli! Ziajać przestałem - nie potrzebuję już niczego sygnalizować, więc oni też przestali się czepiać bioder, kolan i wieku. Coś za coś. ...a propos wypominanego wieku - czuję się młodo! Czym chciałem się z Wami podzielić.
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: GP w Czerwiec 11, 2019, 22:52:38 pm
Czołem!
Jakoś leci... w pidżamie, na pigułach, ale żarcie zdecydowanie lepsze i ludzie jakby milsi. Myć się muszę zamiast lizania. ...a potem pryska mi brzuch takim śmierdzącym i... znowu w pidżamę pakuje. Nie dość, że w fabrycznej pelisie gorąco, to jeszcze ta pidżama. Tasiemka tu, tasiemka tam... Kokardki... Pośmiewisko ze mnie zrobili. Higieny nawet normalnie utrzymać nie mogę - brak dostępu. ...że niby sobie krzywdę mogę zrobić. Wiem, że nie wolno TAM lizać, ale wet się uparł. Wytrzymam! Do jutra! Jutro szwy wyciągną, to się wyliżę za wszystkie czasy. Albo i nie, bo mogą dalej w pidżamie hodować.  No i popływać, by weszcie można było. Upał nieznośny a on zamiast do jeziorka zawieźć Karcherem mnie traktuje, jak żelastwo.  Owszem przyjemnie, ale ani się tego napić, ani połapać - stoję tylko na wszelki wypadek a toto se leci bezużytecznie. Ale wolę pracować. W pracy jest fajnie. Kafelki chłodne. Z tego poziomu wszystko widzę (jak nie śpię) ale nawet jak nie chcę patrzeć, to (jak każdy pies) i tak wiem gdzie jest i kiedy będę głaskany. No i wroga też zaraz widzę, jak się pojawi.  Bramy mam uniesione na 10 cm, żebym widział, co na dworze się dzieje, a ciepło nie leciało na pieska i na niego przy okazji.
Po drodze do naszej budy zatrzymujemy się w lesie. Ale tam jest strasznie gorąco, więc tylko kilka krzaczków wyróżniam i szybko do budy, bo żelastwo zamieniło się w piekarnik chyba na stałe. ... a w budzie czeka zimna woda i kafelki w tej mojej łazience...
Pozdrawiam Was kochani i jak mi jutro wydłubią te nici to podzielę się z Wami tym, co wety o mnie myślą.

Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: Camara w Sierpień 19, 2019, 20:53:34 pm
tu tyle wiadomości od dzielnego GP a wszyscy wynieśli się na Facebooka...mam nadzieję, że Pan Pies czuje się już dobrze?
i czy dostanę pozwolenie na zacytowanie tych wieści na FB???
Tytuł: Odp: Charlie - czarny podhalan ;)
Wiadomość wysłana przez: GP w Wrzesień 07, 2019, 11:38:03 am
Nie zdążyłem porządnie się wykąpać "po śledzionie", jak " doszła" anaszjoza. Torba pigułek do połknięcia,  dalszy zakaz kąpieli. ... i koniec wakacji. Anaszjoza jeszcze nie odfajkowana na dobre - piguły zjadłem, ale pozbierać się trudno po takiej serii. Zamiast długich spacerów długa kontemplacja otoczenia z poziomu trawy i trudne wstawanie. Ale jak trzeba to za piłką pobiegam.
Droga Camaro jeśli uznasz za istotne moje wypociny, to używaj ich wedle swego uznania.