www.pasterzeforum.pl » POMOC DLA FUNDACJI » DOMY TYMCZASOWE (Moderator: Camara)
 » DOM TYMCZASOWY - czyli o życiu w innym wymiarze...

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


© 2017 Fundacja Pasterze. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu

Autor Wątek: DOM TYMCZASOWY - czyli o życiu w innym wymiarze...  (Przeczytany 6788 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline bell29

  • Nowy Użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 186
Odp: DOM TYMCZASOWY - czyli o życiu w innym wymiarze...
« Odpowiedź #15 dnia: Marzec 12, 2012, 22:36:47 pm »
Kobieto, dlaczego piszesz o tym dopiero w styczniu ????? :crazy: / a ja to czytam dopiero w marcu.... :th_0girl_hysteric::cheesy:


Odp: DOM TYMCZASOWY - czyli o życiu w innym wymiarze...

Offline Kitek

  • Wolontariusz
  • *****
  • Wiadomości: 1472
  • Płeć: Kobieta
Odp: DOM TYMCZASOWY - czyli o życiu w innym wymiarze...
« Odpowiedź #16 dnia: Grudzień 19, 2013, 17:31:22 pm »
Znalazłam ciekawy artykuł na FB :gwizdze:

Jak wygląda bycie DT - rzeczy o których się nie mówi...

http://bialyjack.blogspot.com/2013/03/bezpatny-dom-tymczasowy-rzeczy-o.html?spref=fb
Justyna z D`Arcy Oszołomem, Panną Dorinn i Szafirrem ;)

Odp: DOM TYMCZASOWY - czyli o życiu w innym wymiarze...

Offline ElzaMilicz

  • Pasterz
  • *****
  • Wiadomości: 7772
  • Veritas odium parit.
Odp: DOM TYMCZASOWY - czyli o życiu w innym wymiarze...
« Odpowiedź #17 dnia: Luty 03, 2014, 09:43:22 am »
Wczoraj przypominałam sobie jak to było, gdy po raz pierwszy adoptowaliśmy psa.
Fakt, że zabieraliśmy go prosto ze schroniska
(Tina (*)  http://www.wielun.fora.pl/psy-juz-szczesliwe,4/tina-bez-przeszlosci-wierzy-w-przyszlosc,319.html )

a nie z domu tymczasowego, gdzie pies jest na prawach psa właściciela,
nie zmienia nic w uczuciach adoptującego w całej sytuacji.

Przed adopcją jesteśmy skupieni na sobie i przyszłym domowniku, marzymy o chwili, kiedy będziemy już mogli przytulić tę biedę, której jesteśmy potrzebni, której możemy dać coś cennego i często pojawienie się jej w naszym życiu daje nam poczucie naprawionych krzywd. Oczywiście na niewielką skalę, w stopniu zależnym od nas.

Trudno się dziwić, że adoptujący owładnięty tak intensywnymi uczuciami w tym momencie nie zastaniawia się nad tym, że po drugiej stronie ( DT ) też jest osoba (cała rodzina), która kawałek swojego serca włożyła w doprowadzenie do normalności tego cudownego skrzywdzonego stworzenia i tego kawałka serca nie odbiera z powrotem przed wyjazdem podopiecznego. On wyjeżdża na zawsze wraz z psem.

Opiekunowi bardzo, bardzo zależy by pies wiódł dobre życie do końca swych dni,
by był kochany w nowej rodzinie, by był dopełnieniem szczęścia...
A kiedy się zestarzeje i będzie niedołężny by ktoś z czułością przykrywał kocykiem jego stare, schorowane kości...


Bo o odnalezienie CZŁOWIEKA to najistotniejsza część naszej pracy.  :heartbeat:

« Ostatnia zmiana: Luty 03, 2014, 21:22:56 pm wysłana przez ElzaMilicz »
...zło jest banalne, dobro niepojęte;  bez wiary przewracamy się o źdźbło trawy, z wiarą przenosimy góry...
Nara* Tina* Szila* Meda* Aza Jaga

Odp: DOM TYMCZASOWY - czyli o życiu w innym wymiarze...

Offline sabkis

  • Nowy Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 24
Odp: DOM TYMCZASOWY - czyli o życiu w innym wymiarze...
« Odpowiedź #18 dnia: Kwiecień 18, 2015, 07:46:09 am »
Ogrom pracy i wielkie serca.Jestem pełna podziwu   :heartbeat:

Odp: DOM TYMCZASOWY - czyli o życiu w innym wymiarze...

Offline Iwcia

  • Nowy Użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 132
Odp: DOM TYMCZASOWY - czyli o życiu w innym wymiarze...
« Odpowiedź #19 dnia: Maj 02, 2015, 13:30:07 pm »
.... niech nikt nie myśli sobie, że praca Wolontariusza, Domu Tymczasowego jest tylko wypracowaną techniką no i oczywiście ogromem pracy, wyrzeczeń itd. o czym zostało już napisane. Chciałam zwrócić uwagę na coś jeszcze....
Adoptowałam sunię, czekanie na Nią kilka tygodnie podczas których trwały wszystkie przygotowania, formalności, wizyty przed adopcyjne, rozmowy, były dla mnie wiecznością, tak bardzo chciałam już Ją mieć. Elza wiedziała, że oddaje Orsę w dobre ręce, że będzie u mnie szczęśliwa a odjeżdżając bez Niej płakała, było mi bardzo żal, żal bo wiedziałam jak trudno jest rozstać się z pokochaną Istotką , która zaufała, też pokochała a teraz musiała zaakceptować nowy dom, nową rodzinę, nową panią..... Elu nigdy tego nie zapomnę ... Twoich łez smutku i moich łez szczęścia w tym samym czasie.... Jestem pełna pokory i podziwu dla pracy i poświecenia wszystkich związanych Osób z tą Fundacją, to Ludzie o szczerych, ogromnych sercach, to Ludzie wrażliwi na psie niedole i krzywdy, Ludzie którzy zmuszeni są walczyć ze swoimi emocjami i stanąć ponad nimi dla dobra Psiej Istotki  :heartbeat: :b38:


 



Estalia by Smf Personal